ZAKOCHANIE…
“Stan związania emocjonalnego z drugą osobą.
Charakteryzuje się obsesyjnymi myślami
o tej osobie, pragnieniem przebywania z nią.
W przypadku niedostępności obiektu miłości
osoba zakochana cierpi.”
- Zakochany i wariat, to jedno- mówiła mi moja babcia.
Niemal każdy z nas zna takie uczucie, pamięta stany
z nim związane: pocenie się dłoni, zamglony wzrok.
przyśpieszone bicie serca, miękkość nóg, trzepot motyli,
irracjonalne zachowania, czasem intelektualny spadek
o kilkanaście a nawet kilkadziesiąt punktów w ilorazie…
Wiele razy ja sama widząc obiekt swych westchnień
zapominałam jak się składa najprostsze zdania
a każde słowo, które zdołałam wreszcie wypowiedzieć
bez zająknięcia, wydawało się totalnym infantylizmem.
Nikt nie zna godziny w której to się przydarzy,
czasem wystarczy jedno spojrzenie, zapach, dotyk…
i już wiesz, jesteś pewna, że nikt inny… tylko ON…
Nagle świat zewnętrzny przestaje Cię obchodzić,
a głos rozsądku, to ostatni głos który chcesz usłyszeć,
i żaden inny człowiek nie jest już tak ważny
i jeśli tylko Cię o to poprosi, to powędrujesz z nim
na koniec świata nie oglądając się za siebie…
- Zakochany i wariat, to jedno- mówiła mi moja babcia.

I znowu sentymentalna podróż w przeszłość dzięki Twoim tekstom…Oj , jak bardzo chciałoby się przywołać czas…otulić się w te cudowne emocje minionych lat młodości..
Jak dobrze, że JESTEŚ Violu…Można chociaż na chwilkę się zatrzymać w tym kosmicznym tempie bieżących dni…Dziękuję…
Buziaczki dla dzieciaczków….
Dobre są takie podróże Gosiu… przywołują uśmiech.
Ale to już chyba nie grozi osobom w naszym wieku…
Szaleństwo – tak,
zakochanie – raczej nie
A ja bym chciała raz jeszcze zapomnieć o czasie
i przez chwilę poczuć choć jedno muśnięcie motyla
Cha , cha, cha
i co chciałaś to przyszło
A przyszło tak nagle,
jak podmuch wiatru ciepłego
co się pojawił znikąd,
nie wiedzieć dlaczego.
Otulił ciepłem
tak dobrym , radosnym,
tak wyczekiwanym
jako podmuch wiosny. . .
Wiatr zawsze mi sprzyjał
gdy na bieszczadzkie połoniny
zawitał pewnego dnia,
zawirował i wieść dobrą przyniósł:
że gdzieś niedaleko jest Ktoś,
Ktoś równie szalony jak ja…
Violu, w każdym wieku można się zakochać, szaleć i przeżywać jak za młodych lat. Wiem coś o tym i jeszcze bym chciała powtórzyć, może?
Pozdrawiam
Ps. Babcia miała rację, to prawda.
Dlaczego dodałaś to “może” ostrożna Azalio..?
Dodałam, bo mam jeszcze marzenia, ale jestem już baaardzo leniwa i wygodna, a wszelkie zmiany wymagają pewnego wysiłku i zaangażowania.
To Ty Azalio..?
Dlaczego jesteś anonimowa..?
Violu, poruszasz czułe struny we mnie
. Piękne wspomnienia, niestety tylko wspomnienia. Ale jestem optymistą i chwytam życie wszystkimi kończynami, nie tylko
.
Pozdrowienia
Dobrze, że jeszcze mamy te struny czułe…
Ależ trafiłam, nie dość, że miałam kiedyś taki avatar ( rusałka z ptaszkiem;) , to jeszcze mówili na mnie ” Crazy” ( no, wielu nadal tak mówi
Pozdrawiam Violu, fajnie, że tu Coś przywiodło mnie.
Podoba mi się u Ciebie!
Witaj SZALONA….
Fascynuje mnie ta grafika, mam ją nawet
u siebie w pracy i w domu na ekranie monitora.
Ja ciągle myślę, że ze mną jest “coś nie tak”….
… no odrobinę…
Wiesz Violu ja bym tak Twojej babci nie wierzył w takie proste porównanie
Moja babcia słowo WARIAT
wypowiadała z przymrużeniem oka
i miało ono wydźwięk bardzo pozytywny…
Wiesz jak ja dawno pisałam tego posta..?
jak żeś Ty go znalazł..?
Tak teraz sobie myślę… że tyle się od tego
czasu zmieniło i to na lepsze… niesamowite!!!