Od pierwszego słyszenia

 

Koniec lat siedemdziesiątych…
Uczyłam się wtedy do egzaminu, zbliżała się sesja,
a materiału miałam jeszcze dużo do przerobienia.
Musiałam wygospodarować też trochę czasu
na przyjazd przyjaciółki studiującej w Krakowie.
Szczęściara, była już po egzaminach, zajęcia
w Szkole Teatralnej zawsze kończyły się wcześniej.

Nagłe trzaśnięcie drzwi wejściowych wybiło mnie
z rytmu tworzenia jakiejś czterogłosowej kompozycji
na zajęcia z Harmonii (studiowałam Muzykologię).
Czyżby Ula wcześniej przyjechała..?
Odpowiedz sama się pojawiła nagle, bez pukania:
Mała, filigranowa, zawsze uśmiechnięta,
w nieodzownych trampkach i krótkich spodenkach.
Nawet się nie przywitała, tylko rzuciła plecak na podłogę
i wyciągając z niego taśmę magnetofonową powiedziała:
– MUSISZ  KONIECZNIE TEGO POSŁUCHAĆ !
I za chwilę z magnetofonu popłynęły słowa pieśni:
– Kto to jest..?- zapytałam cicho.
– To nasze nowe krakowskie odkrycie: LEONARD COHEN.

Muzyka… słowa… ten głos…
Po gęsiej skórce na rękach i tym wzruszeniu, gdzieś tam
w środku wiedziałam, że będzie to MOJA MUZYKA.
MOJA MIŁOŚĆ od pierwszego słyszenia…

Po wielu latach spełniło się też moje marzenie,
ktoś podarował mi na urodziny bilet na koncert.
I byłam… i widziałam… i słyszałam…
Nie potrafię znaleźć słów, by opisać tamtą atmosferę
i niesamowitą ciszę która zapadła, gdy popłynęły
dźwięki jednej z jego najpiękniejszych pieśni:

Jeśli wola Twa
Jeśli wybór masz
Rzekom wodę daj
Wzgórzom radość daj
Litościwy bądź
Dla płonących w piekle serc
Jeśli wola Twa
Ulecz je…

Już wiem, znalazłam… to była MAGIA…

 

Advertisements

16 responses to “Od pierwszego słyszenia

    • Niesamowita charyzma i magnetyzm…
      Pomimo tego, że to wiekowo bardzo dojrzały mężczyzna,
      to gdyby wtedy podszedł do mnie i powiedział:
      – Chodź ze mną w nieznane…
      To nie zastanawiałabym się ani chwili tylko poszła
      nie oglądając się za siebie… 😉

  1. Ja w tym czasie zachwycałam się Barry White’em. Parę lat później koleżanka – też 🙂 – zaraziła mnie Cohenem. Doceniłam i doceniam jego geniusz, ale facet mnie nie porwał. I nie rozumiem dlaczego, mnie nie porwał, bo ‚na rozum’ uważam, że jest rewelacyjny…
    Ściskam Cię, Violu 🙂

    • Pamiętam Barry White’a…
      Każdy z nas miał swojego
      idola muzycznego czy filmowego.
      W moim domu przetrwały nawet dwa duże
      bruliony z powklejanymi aktorkami.
      Zawsze chciałam być jak Audrey Hepburn
      z „Rzymskich wakacji”. 😉
      A Ty..? Uściski serdeczne również…

  2. Do dziś mam TEN brulion – ze zdjęciami, aforyzmami… 🙂
    Królował w nim Pierre Brice – długo byłam wierna Winnetou. A więc chciałam być jak Indianka: długie, proste, czarne włosy. Nie dane mi było…

    • O tak… jeśli chodzi o mężczyzn, to zdecydowanie Winnetou!
      Teraz nie chciałabym obejrzeć tego filmu raz jeszcze.
      Bałabym się rozczarowania, bo pewnie film wydałby mi się
      zbyt naiwny, przerysowany i nie najlepszy aktorsko…
      Wspomnienia więc niech pozostaną wspomnieniem tamtych, młodzieńczych czasów… Uśmiechy!!!

  3. Ja całkiem niedawno przeczytała książkę – właśnie po to, by się przekonać, czy dzisiaj uznam tamto szaleństwo za głupotę czy coś w tym rodzaju. Nie uznałam! 🙂 Acz doszłam do wniosku, że w tym wypadku film był lepszy, że książka to po prostu dobry materiał na scenariusz do filmu.

    • Wiesz, Aniu chyba nie zaryzykuję.
      To tak jak z tą pierwszą miłością…
      Nie chciałabym zobaczyć jej teraz,
      gdy już jest nie pierwszej ani nawet
      nie drugiej młodości…
      Niech już on pozostanie w mej pamięci
      jako ten przysłowiowy „Tolibowski”
      symbol niespełnionej miłości…
      w białym garniturze…z naręczem nenufarów…

    • To dobrze, że się różnimy nieco…
      Jakiego znaku jesteś Aniu..?
      Bo ja jestem Wagą i numerologiczną trójka
      a w kalendarzu celtyckim jestem Leszczyną.
      Hmm… zdradziłam Ci już chyba wszystkie
      swoje tajemnice 🙂

  4. Chyba każda kobieta zachwyca się tym panem. Ja pamiętam jego pierwsze nagrania w połowie lat siedemdziesiątych, słuchaliśmy w naszym studio radia akademickiego, kasety przywiezione przez kolegę z Francji> To było coś nowe i urzekające. Mam jego płytę długogrającą i płyty CD. Widziałam parę lat temu jego występ w naszej telewizji. Już nie jest tak uroczy jak był niegdyś, bo ma 77 lat, ale śpiewa nadal pięknie.
    Jestem Waga i trójka.
    Pozdrawiam

    • Też mam płyty, ciężko zdobyte
      za uciułane bony dolarowe w Pewex-ie
      kupione oczywiście od CINKCIARZY 🙂

      Waga i Trójka..? Witaj więc SIOSTRO!!!
      Jeśli na dodatek Leszczyna… to Bliźniaczko!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s