Ogrody wyobraźni

 

Wczoraj po pracy zabrałam się za porządki
ot, cotygodniowe piątkowe sprzątanie.
Półki z książkami zostawiam na zakończenie.
Dlaczego..? Bo to swoistego rodzaju rytuał:

Wyciągam książkę, dłonią strzepuję  pył,
i pewnie się uśmiechniecie… wącham wnętrze.
Lubię ten zapach, pomieszanie farby drukarskiej
z zapachem papieru i szczyptą używalności,
zależną od lat i ilości czytelników.

Opowieści mojego dzieciństwa,
znacie je przecież doskonale:
Mały książę, Piotruś Pan, Polianna,
Czarnoksiężnik z Krainy Oz, Pippi,
Dzieci z Bullerbyn,  Mała księżniczka,
Tajemniczy ogród i jego niezwykli bohaterowie.
Cudowna podróż… czytana jednym tchem.
Potem Tomki w przeróżnych krainach,
i rudowłosa Ania z Zielonego Wzgórza…

Wciąż do nich wracam… często tylko po to,
by przeczytać jakiś ulubiony fragment,
Bywa też, że zapominam o „bożym świecie”
i zmieniam się w Anie, Dorotkę, Gerdę, Sarę
Nilsa czy Księżniczkę na ziarnku grochu…

Czasem… dopiero świt przywraca mi moją dorosłą postać…

 

Reklamy

6 responses to “Ogrody wyobraźni

  1. Opisałaś te chwile tak plastycznie, Violu, że mogłam zerkać Ci przez ramię – do tych książek… I zerkałam. I po raz kolejny sobie uświadomiłam, że u nas w domu nie było tych bajek – bajki opowiadał nam tata. Codziennie je wymyślał, codziennie nowe. Natomiast były wszystkie dzieła Mickiewicza, Słowackiego i wiele tomów prozy (np. ‚Bolesław Chrobry’ Antoniego Gołubiewa czy ‚Nędznicy’ Wiktora Hugo, dzieła Kraszewskiego).
    ‚Małego Księcia’ odkryłam stosunkowo niedawno – i mnie zafascynował. W moim rankingu ta książeczka jest chyba pierwsza po Biblii.
    Ja sprzątałam dzisiaj – właśnie kończę 🙂

    • To fantastycznie, że miałaś swojego
      własnego BAJARZA… i to Tatę!!!
      Ja przeważnie kradłam nocne godziny,
      wiesz… pod kołdrą z latarką, bo nie
      wolno mi było „psuć oczu” wieczorem 😉

  2. W sumie to w 80% jesteśmy dziećmi tych samych autorów. Ech, to były piękne czasy-bez kolorowej TV, 200 programów z satelity, vhs, vcd, dvd ;-))) Ale za to ile pożywki dla wyobraźni i mózgu a także dla serca…

    • Piękne czasy…
      z kilometrami taśmy magnetofonowej,
      grą w klasy, w klipę, w podchody…
      Ilustrowanym Magazynem Autorów,
      Rodzinką Poszepszyńskich
      i Profesorem Mniemanologi Stosowanej… 😉

    • W momencie w którym pisałeś komentarze,
      ja otwierałam Twój „Niedosyt”… 🙂
      To się nazywa wyczucie, mam na myśli Pocztę Polską 😉
      Tomku, dziękuję za piękne dedykacje i za prezent.
      Ale do urlopu nie wytrzymam, nie ma takiej możliwości.
      Zaraz zadekuję się w fotelu z miseczką słodkich malin
      i będę smakować naprzemiennie:
      raz wiersze… raz maliny…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s