Nietykalna

.

Dłonią dotyka czoła,
odgarnia sklejone kosmyki,
jakby to mogło poszerzyć
jej pole widzenia,
przywrócić równowagę.
Coraz trudniej stawiać kroki.
coraz wolniej stopa do stopy.
Jeszcze kilka metrów…
Już niedaleko przystanek.

Osuwa się na ławkę,
przeszklona wiata nie daje
schronienia przed wiatrem.
Jeszcze próbuje niezdarnym
ruchem naciągnąć sweter
na chude, brudne kolana,
ramieniem osłania głowę.

Myśli snuja się wolno,
coraz wolniej…
Tylko chwilę odpocznie.
Jest dobrze… zaczyna działać.
Jest dobrze… i coraz cieplej
a powieki coraz cięższe.
Miasto odpływa… cisza…

Myślę… odeszła
czy ma szansę wrócić
odnaleźć dzień, poczuć ciepło..?

Dzieci dworcowych poczekalni
Dzieci galerii handlowych
Dzieci metra
Dzieci ulicy

Niekochane…

Podróżują…
od stacji Znikąd…  Donikąd.

.

Reklamy

26 responses to “Nietykalna

  1. Zajrzałam do Ciebie, a tu taki smutny temat.Tych dzieci jest naprawdę dużo. Kiedyś wracałam na skróty przez teren działkowy z jednego z większych supermarketów. A tam 3-ka dzieci walczyła ze sobą słownie i „czynnie „o złotówki i dwu-złotówki jakie zdobyli na odprowadzaniu wózków klientom. Jedna dziewczynka i w chłopców. Mieli po 7-8 lat.
    Ciarki po mnie przeszły i żal mnie straszliwy ogarnął.
    I znowu piękna piosenka Violu – dziekuję Ci.

  2. smutne,ale realny to obraz.Częśc z tych dzieci,jest może i kochanych,ale…nikt nie ma czasu im tego uczucia dac….zostawione same sobie…szukaja swojego miejsca,by w pustym domu nie widziec bliżej swojej samotności….wydaje im się,że wśród zgiełku galerii,wśród ludzi ,nie będą takie…samotne…
    Pozdrawiam melancholijnie…

  3. kojarzy mi się skądś foto… widziałem je bodaj jako okładkę jakiejś książki Szmidta, coś z jednorożcem w tytule…

    a co do tekstu… smutne, ale niestety prawdziwe. Dzieci zawsze są zależne od dorosłych, a tych czasami brakuje. Lub, jeśli są, to akurat brakuje im ochoty, odpowiedzialności, siły…

      • czasami ten krąg przynosi odkupienie – bywa, że jeśli czegoś brakuje rodzicom, to dzieci mają to w nadmiarze… ale do przerwania zaklęcia potrzebna jest cierpliwość, dystans i poczucie bezpieczeństwa. Trudno to zdobyć na ulicy.

        • Masz rację…
          trzeba też uwagi, one tego potrzebują
          jak pożywienia, wody. Przekonałam się
          o tym na własnej skórze… Wymuszały
          ją krzykiem, szantażem,przekleństwem,
          kłamstwem,płaczem, prowokacją…
          czym się tylko dało.
          Ale zdarzało się też, tak jak mówisz…
          Czasem wychodziły na prostą, nie powieliły
          wzorów rodziców…

  4. Ten świat jaki przedstawiłaś – jest zbieżny ze światem ludzi bezdomnych.
    Czasem odnoszę wrażenie – że istnieje on jakby za szybą niechcianej witryny.
    Nikt nie chce wejść do środka, ale wszyscy chcą popatrzyć.
    Tłum gapiów – ale tylko na pozór idiotycznych.
    Oni się boją o wiele bardziej niż ci w środku.
    Bo oni już tam są.
    To taki sam lęk jak przed śmiercią, bo nie wiadomo jak tam jest – po drugiej stronie.
    Więc stoją przed witryną i patrzą.
    Na siebie samych, w roli niemych aktorów przedstawienia.

    • Ja tam kiedyś byłam, w środku, z nimi…
      Kiedy ją wczoraj zobaczyłam wszystko wróciło…
      myślałam, że mam to już poza sobą.
      Zabierali ją z tego przystanku wśród
      współczucia i pogardliwego „pieprzona ćpunka”…
      Ale jej już to nie dotyczyło… była daleko…
      Współczesna Dziewczynka z Zapałkami…

    • Nie wzięły się znikąd…
      One też przedwcześnie spłodzą swoje dzieci.
      Szansa na wyrwanie się z tego są nikłe, choć
      na szczęście są…Tylko sine jednostki, tak
      mawiał Kotański… reszta nie przetrwa…

  5. Smutny wpis. Nie wiem co odpowiedzieć, bo każda myśl wydaje mi się nieodpowiednia. Co można powiedzieć, pomyśleć w obliczu tragedii innego człowieka? Współczuć? Wyciągnąć rękę? Można pomóc na chwilę, na zasadzie zwrócenia uwagi, dostrzeżenia innej osoby. Pieniądze? Ciepłe słowo? Nie mam doświadczeń by określić na ile taki gest pomaga. Tragedie ludzkie mają różne podłoże. Wiele osób cierpi, bo nie potrafią (nie umieją bądź nie chcą) przystosować się do rzeczywistości. Myślę sobie, że każdy gest nawet ten ze szczerego serca, pozostanie tylko gestem, promykiem słońca w chmurny dzień życia, dopóki te osoby nie zechcą pomóc same sobie, dopóki nie wyciągną ręki i nie poproszą o pomoc. No, nie wymądrzam się już..

  6. Smutne, pięknie opisana tragedia dziecka..
    Z racji swej pracy na co dzień ” ocieram się” o takie tragedie; widzę dzieci sieroty, dzieci bez domów lub z patologicznych domów ( to chyba jak bez domów) . Młodocianych narkomanów i przestępców. Dzieci, które dopuściły się jakiegoś wielkiego zła i w zasadzie pokutują od dzieciństwa za błędy i grzechy( szczególnie grzech zaniedbania) i/ lub podłość dorosłych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s