Koncert

 

 

Niedziela…
Warszawskie Łazienki skąpane w czerwieni.
Jesień na dobre rozgościła się w parku.
Niespiesznie brodzę wśród kolorowych liści,
zatrzymując się czasem, by popatrzeć na
biegające pomiędzy ławkami rude wiewiórki,

Powoli zmierzam w kierunku Pałacu na Wodzie,
już niedługo rozpocznie się koncert fortepianowy.
Dzisiaj usłyszę nokturny Chopina w wykonaniu
znakomitej, japońskiej pianistki Rinko Kobayashi.

* * *

Sala balowa, artystka podchodzi do fortepianu,
chwila zadumy i płyną nuty aż po kandelabry.
Jako pierwszy Nokturn cis-moll… mój ulubiony,
z pieśnią Życzenie wpiętą pomiędzy takty.
Spoglądam w okno…  liść złoty wiatrem dotknięty
wolno opada ku ziemi… Jaka piękna ta jesień…

 

Advertisements

13 responses to “Koncert

  1. 1. A gdyby jak Chopin umieć
    szept zagrać, co wpada w wiatr
    na pięciolinię nut strumień przelać za kluczem – ot taak.
    Słyczeć w ce-mollach, des-durach
    walce, mazurki i śnić
    o blaskach jezior i górach,
    by chwilę później tam być!

    Ref.:Gdy Chopin grał,
    to każdy stał,
    oczarowany
    i zasłychany,
    gdy dłońmi wbiegł
    na biały brzeg
    pełen klawiszy-
    czy Ty to słyszysz?…

    2.A gdyby tak jak Fryderyk
    wciąż w sobie coś z Frycka mieć
    wariacje robić z opery,
    fantazje w ballady wpleść.
    Na głowie mieć burzę włosów,
    pod nimi preludiów sto,
    w muzyce na zycie sposób
    w wierzbe, by pod nią siąść.

    🙂

    • Trzeba… w szkołach muzycznych
      Chopin jest grany w ostatnich latach nauki
      nie tylko ze względów technicznych ale
      właśnie tej dojrzałości duchowej, muzycznej.
      Dopiero w szóstej klasie pozwolono mi
      zagrać mazurka /radość moja była ogromna/
      a walca cis-moll na egzaminie końcowym 😉

  2. Violu…
    cholera, znów mnie wzruszyłaś!
    Ja grałam kiedyś na fortepianie. Nie Chopina, byłam za mała.
    Grałam na różnych koncertach dziecięcych jako ” talent roku” …
    Do rozwodu moich rodziców…
    ehh, kiedyś Ci opowiem 😉

    • Ja kochałam grać… ale nie publicznie.
      Jako dziecko miałam patologiczną
      wręcz nieśmiałość, paraliżował mnie
      strach, to był mój ogromny problem
      na początku nauki… potem poradziłam
      sobie z tym, napisałam o tym w BŁAWATKACH
      ale nigdy nie polubiłam „produkowania się”.
      Najbardziej nie znosiłam tzw. pokazów
      w stylu „U cioci na imieninach” czyli dziecka
      popisy na domowych imprezach, często
      zakrapianych alkoholem, gdzie tak naprawdę,
      to wszyscy mieli „w nosie” moje granie.
      a ja miałam tego świadomość.
      Brrr… na samą myśl, robi mi się niedobrze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s