Kibic jestem, kibic

 

I tak jest zawsze…
Jak tylko zaczynam marudzić to spotyka za to mnie kara.
Na blogu u Urdena narzekałam w komentarzu, że tak daleko
mam z pracy do domu na Starówkę, że to prawie godzina drogi
i że nie chce mi się w to zimnisko telepać autobusem.

Dzisiaj wracałam sama. Opatuliłam się szalikiem, na głowę
wcisnęłam czapkę, dobrze, że wczoraj udało mi się dostać taką,
jakiej szukałam, chabrowa, w śmiesznym fasonie, zapożyczonym
chyba z dziecięcej mody, czyli wiązadła po bokach i pompon.

Nagle zobaczyłam, że na przystanek podjeżdża mój autobus.
Przyśpieszyłam kroku i nieomal w w biegu wpadłam do 127.
Zdziwiło mnie, że jest aż tak bardzo tłoczno, nawet jak na tą
porę dnia, poza tym było wyjątkowo głośno.
Nagle… aż się skuliłam… ryk nie z tej ziemi, w tym tłoku
trudno mi było cokolwiek dostrzec, bo osoby przylegające do
do mnie były słusznego wzrostu, tak średnio powyżej 180 cm.
Zadarłam wysoko głowę i pierwsze co zobaczyłam, to frędzle
czerwonych szalików zwisających na poziomie mojej głowy.
– Eureka!!! Jadę w autobusie pełnym kibiców… chyba Legii.
Wrzeszczą jak opętani, skandują i co chwilę intonują swą pieśń,
jeśli pieśnią to nazwać można.
Spojrzałam na tablicę informacyjną i zaklęłam w duchu, bo znów
pomyliłam numery autobusów, zamiast w swój wsiadłam w 187.

Nagle zachciało mi się śmiać, wszyscy na czerwono i tylko ja,
jak Przylądek Dobrej Nadziei spowity w błękity 😉

Pewnie dlatego też zostałam zauważona.
Jeden z Większych, łypną w dół okiem, odsunął się nawet
nieco do tyłu, by obejrzeć mnie dokładnie i chcąc przekrzyczeć
kumpli wrzasnął w moim kierunku:
– Hej, Mała… jedziesz z nami na mecz..?- patrzył wyczekująco.
Pozostali również zaszczycili mnie zniżonym spojrzeniem.
Zapach piwa mieszał się z nieprzyjemnym smrodem tanich fajek.
Wydawało mi się, że gwar jakby przycichł. Poczułam się nieswojo.
– Ja pieprzę, jak tu się z tego wymiksować..?- pomyślałam
Szczerze powiem, bałam się odmówić tak „serdecznemu” zaproszeniu.
– Dzisiaj nie mogę – odpowiedziałam z niepewnością w głosie.
– Jak nie możesz, co nie możesz, bilet wolny mamy- zaśmiał się
wysoki z krostami na twarzy i dodał:
– Zobacz Jurek, jaka ona śmieszna, cała niebieska- wzbudziło to
ogólną wesołość w autobusie i to nie tylko kibiców.
– To jak, jedziesz z nami..? zapytał ponownie Jeden z Większych.
– Nie mogę – nareszcie wpadłam na pomysł – Też idę na mecz,
mój chłopak czeka na mnie pod stadionem, jest jak Wy kibicem.
– A komu kibicuje..?- spojrzał uważnie, jakby chciał wyczytać mi
to z oczu.
– Legii, oczywiście – odetchnęłam – zaraz muszę wysiadać, on nie lubi
jak się spóźniam, mogę przejść do drzwi..?
– Jurek, dawaj tu jednego browara – po chwili podał mi puszkę z piwem.
– To dla Ciebie i Twojego faceta… wypijcie zdrówko naszych.
– No, spadaj Mała, my wysiadamy na następnym, przy kładce.
Drzwi zatrzasnęły się za mną, stanęłam na przystanku, z browarem w ręku
i nagle ogarną mnie nie do opanowania śmiech, ta słynna szkolna głupawka.

– No nieźle NIEBIESKA – rżałam – Jak to dobrze, że znasz się na szalikach.

* * *
Spojrzałam dziś po raz pierwszy od lat, na tabelę wyników piłkarskich
i ucieszyłam się… Moi wygrali z Lechią Gdańsk 3:0

 

Reklamy

65 responses to “Kibic jestem, kibic

  1. Odważna jesteś! Nie wiem co ja bym zrobiła, ale staram się unikać kibiców jak ognia. Przerażają mnie te szaliki, ten ryk – bo śpiewem tego nazwać nie mogę. Może dlatego nie lubię oglądać transmisji sportowych, nie mówiąc już o uczestniczeniu w jakimś meczu. Słowo kibic źle mi się kojarzy. A przecież nie powinno…

    • Ja też nie lubię
      ale w tej sytuacji nie miałam za bardzo wyjścia.
      Poza tym ja agresję potrafię wyczuć, wtedy na
      szczęście, nie czułam się zagrożona… może tylko
      lekko zaniepokojona i kombinowałam jak tu dyplomatycznie
      wymiksować się z zaproszenia. A w sytuacji jakiegokolwiek
      zagrożenia najgorsze co można zrobić to okazać strach.

  2. u mnie na osiedlu jest stadion piłkarski, jak jest mecz, to zamykają ulice dojazdowe i policji końca nie widać… od osiedla do stacji PyKaPy 😉 chyba bym nie chciała ich spotkać na swojej drodze po meczu 😉

  3. a to może po tubie co? jako że temat pilkarski jest mi odległy jak Alaska 😉 nawiasem odkryłam, że jak wejdziesz na youtube i wpiszesz SuperPstro to nawet moja focia jest i tuba jaką zrobiłam dla maskany na urodziny 🙂

    • Ot, takie życia wesołe urozmaicenie…
      i edukacyjne nieco… już wiem, jak wygląda
      i gdzie się znajduje stadion Legii. Wynika też z tego,
      że najlepiej można poznać stolicę myląc autobusy 😉

  4. uff!…ale miałas przygodę… 🙂
    ja miałam podobną,tez wsiedli kibice…jechałam do Mamy…To byli kibice Cracovii,a u nas mają opinie bardzo złych…Cała w strachu,bo siedziałam na koncu tramwaju…i koło mnie było jedno miejsce wolne…Usiadł jeden…a drugi na to…tylko siedź grzecznie…Ja oczywiście nie zdradzałam,że się boję…a bałam się jak cholera…bo oni tez mieli piwo otworzone i śpiewali wulgarnie…jakby nie przejmowali sie ludźmi…a co się drzwi otwierały na przystanku…to pluli …Koszmar…ale jakoś dojechałam…
    Znam to uczucie Violu…i wiem co czułaś…
    Pozdrawiam noca:).. 🙂

    • Tym razem nie było tak źle,
      nie byli agresywni, choć głośni.
      Ale wiem jak może być,
      czasem to ogromna siła niszcząca,
      taranująca wszystko na swej drodze.
      Choć też nie należy generalizować,
      są i prawdziwi kibice. 🙂

  5. I kogo tu się bać?Jak kibic, to kibic. Czerwono zielono biały szalik i pieśń na ustach” tańczymy Laba da, laba da…” To z podstawówki, zawsze powtórzysz,Jak nie jesteś wrogiem, to cie przygarną. Śpiewać umiesz.żyj i życiu swemu się od dźwięcz . Przypomnij sobie melodię i śpiewaj..śpiewem jest całe nasze życie…

  6. Witaj Violu, Mnie kiedyś też przydarzyło się jechać „wesołym autobusem” Myślałam, że umrę ze strachu. I do końca życia tego nie zapomnę.
    Od wczoraj mam bloga i serdecznie Cię tam zapraszam na zawsze.
    PRAWIEWSZYSTKIEMOJEPODROZE.BLOG.ONET.PL

  7. Viola:)
    Ubawiłaś mnie! Doskonała Twoja historia!
    Ja miałam gdzieś 10 lat temu podobne spotkanie z kibicami Śląska Wrocław ( mieszkam ” jedną nogą” we Wrocławiu 😉
    Moja przygoda z nimi skończyła się mniej przyjemnie niż Twoja; gwizdnęli mi portmonetkę…
    kiedyś może opiszę
    buziak :*

  8. Viola to miałaś duzo szczęścia ci powiem bo mogło się to nie tak fajnie wcale skonczyć!!Ale juz sie śmieje na widok jak wysiadłas z autobusu cała zlana potem ze moze chciałby cie ktorys z nich podprowadzic do twojego chłopaka:)))))No paptrzcie patrzcie takiej to sie za krzywy nawet piwo trafi a nawet daw:))))Ściskam cię serdecznie.Viola ale ty kurcze śpiewać potrafisz i zapierniczasz na gitarze do tego!!!!Zrob cos z tym talentem!!!!

      • Witam witam.
        Nie rób tego dziewczę bo przepuścisz przez palce dużo pięknych chwil które akurat dla ciebie byłyby balsamem dla duszy twojej.Ma elunia nosa i wyczówa gdzie ładniutko pachnie….W sumie tyle ludzi marnuje swój talent!!!No ja nie mam mocy takiej żeby cię wypromować ale gdybym tylko mogła.Gdybym mogła!!!!!!

  9. -ja uprawiałam sport wyczynowo-kibicowanie ,tłumy wędrujące ulicami to była proza,ale barwna i spokojna i tak jest do tej pory pod warunkiem gdy nie przyjeżdza tu klub…….no nie piszę z którego regionu

  10. Przyszłam do ciebie by ci podziękować za tę piosenkę co podałas dzisiaj.Jakoś przedziwny spokój niesie……przedziwny!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s