Czas powrotów

 

Schodzimy z gór.
Zima w pełnej krasie
żegna nas bielą.
Jej mroźne pocałunki
rysują rumieńce
na chłodnych policzkach.

Schodzimy z gór
w milczeniu,
by pożegnać się
z ciszą i wiatrem,
wiernym towarzyszem
górskich wędrówek.

Ślady stóp
nikną niemal w chwili,
gdy zaznaczamy
naszą tutaj obecność.

Jesteśmy już na zewnątrz.

Oglądam się za siebie
po raz ostatni,
patrzę z żalem, jak las
zamyka swe bramy.


 

 

Reklamy

70 responses to “Czas powrotów

  1. tyle śniegu? kurczaczki, a ja w tym roku widziałam go przelotem 🙂 …koniec urlopowania! nie wydaje Ci się ,że się za bardzo wywczasowałaś już w tym nowym roku moja panno? :>

  2. Piekne zdjęcia Violu…nareszcie widzę zimę!!!…bo u nas jej wcale a to wcale nie ma..ani grama śniegu,ponure miasto.
    Najgorzej jest juz wracac..prawda?..ale wspomnienia zostaną…na zawsze.
    Pozdrawiam miło;)

    • W Warszawie to samo…
      Zresztą, jak tylko zjechaliśmy niżej,
      jak za dotknięciem czarodziejskiej
      różdżki, wszystko nagle poszarzało.
      To nie była dobra wróżka… o nie…
      Trudne są takie powroty… 😦

  3. Pozazdrościć… Ty tę zimę nie tylko widziałaś… Ty jej dotknęłaś (albo ona Ciebie?)… 🙂
    U mnie – urlopu kawałek w lutym, ale raczej nie w góry… synowi obiecałam, więc do Łodzi, a i do Warszawy blisko 🙂
    Tymczasem – praca, praca, praca…

  4. Znowu zazdrość mnie bierze 🙂
    Ale już zaplanowałam (ja!) wypad w góry w tym roku.
    MUSI się udać.
    Bo w końcu wierchy mnie zapomną, nie rozpoznają, nie przyjmą…
    Nie lubię, jak Cię nie ma, Violu, niemniej cieszę się, że jesteś wtedy tam, gdzie kochasz być.

  5. takie wyciszone te góry się wydają… szczególnie góry właśnie, jeśli chodzi o przyrodę zimą…
    Bardzo ciekawe to pierwsze zdjęcie.

  6. Aniu nie przeszłam….
    Ja wędruję ale w swoim rytmie, często nie kończę
    trasy, odpoczywam, czyli robię to, co mi się podoba…
    A miejsca o których Ci pisałam, to rejony w których
    pomieszkiwałam w czasach, gdy się wspinałam.
    Najczęściej na taborisku pod Morskim Okiem,
    tam była baza wypadowa taterników.
    W Roztoce pracowałam i mieszkałam ponad rok…
    Ornak był bazą naszego klubu górskiego i stamtąd
    było blisko na Zamarłą Turnię 😉
    Teraz moim celem podczas wędrowania jest to,
    bym odpoczęła, wyluzowała, zachwyciła się tym
    co wokół, by sprawiało mi to li tylko przyjemność.
    I najważniejsze… by spotkać po drodze fajnych ludzi,
    takich podobnych do mnie włóczykijów 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s