One są…

rysunek: Viola Małecka – Weronika

Kilka dni temu dostałam list od jednej z moich wychowanek ze Świetlicy
Socjoterapeutycznej w której pracowałam kilka lat temu. Moje kochane
dziewczyny… wzruszyłam się biorąc do ręki kopertę zaadresowaną ładnym,
kobiecym pismem. Ciągle mnie pamiętają, choć tyle lat minęło, wciąż piszą
i to właśnie te, które były najbardziej trudne, nieposłuszne i czasem nieznośne…

„Witam…Dziękuje bardzo za pozdrowienia i piosenkę którą Pani wysłała,
śliczna jest. Pani to jest jednak kochana, cały czas pamięta o nas.
Nigdy nie zapomnę tego, co mi Pani kiedyś powiedziała… A tak ogólnie
to wszystko dobrze, czeka mnie niedługo matura i egzamin na studia.
W szkole jest teraz bardzo ciężko… dużo nauki ale dam radę. Moja
najstarsza siostra Marta, pamięta ją pani, pomoże mi. Będę mogła u niej
mieszkać podczas studiowania, jeśli oczywiście wszystko się uda.
A co u Pani ? Czy Pani w ogóle przyjedzie kiedyś do nas, bo my tu już
całkiem zapomnimy jak Pani wygląda…”

Zamykam oczy, powoli cofam się w przeszłość… Obraz jest coraz
wyraźniejszy… już są: Kasia, Ewa, Sylwia, Julia, trzyletni Dominik,
braciszek Ewy… Zimą jest ich najwięcej, nie ma gdzie się schronić przed
zimnem, agresją domową, przed pijanym ojcem, mamą, nierzadko obojgiem.
W cienkich okryciach, zmarznięte, głodne już od godziny czatują pod świetlicą.
– Psze Pani, niech pani da klucze będzie szybciej…
Przez chwilę jeszcze przepychają się, żeby wbiec do pomieszczenia szybciej
niż inni, zająć kolejką do dwóch ledwie zipiących i ciągle naprawianych
komputerów. Powoli przychodzi reszta dzieci. Niektóre wpadają jak
burza z hałasem, trzaskaniem drzwiami, inne cicho z nieprzeniknionym
wyrazem twarzy. Wystarczy spojrzeć na skulone ramiona, zasłonięte
grzywą włosów oczy by wiedzieć… czy przespały spokojnie noc,
czy wrzaski rodziców na to nie pozwoliły, czy w szkole było w miarę…
bo dobrze to nigdy nie jest. Zaczyna się… Hałas, gwar, kłótnie przy stole
do tenisa, kto ma zagrać pierwszy, przy komputerach niewiele lepiej.
Trudno ogarnąć to wszystko, trzeba mieć oczy naokoło głowy i to nie dlatego,
że dzieci będą bardziej czy mniej grzeczne… Nie tutaj…Tu trzeba pilnować,
by któreś ze starszych nie wniosło alkoholu, trawki, czy jakiejkolwiek innej
używki. Trzeba patrzeć uważnie w ich oczy, czy niezamglone… i pilnować
komputerów. Kiedyś kilka godzin poświęciłyśmy z Danką na wyłuskanie z
plików, zakamuflowanego filmiku porno.

Moi mistrzowie manipulacji, za wszelką cenę chcący wzbudzić
zainteresowanie swoją osobą, nawet kosztem kilkudniowego wyrzucenia
ze świetlicy. Prowokują, zaczepiają, przeklinają, płaczą, krzyczą, czasem
wymyślają nieprawdziwe historie tylko po to by zaistnieć.
Idę do kuchni, dziewczynki przygotowują posiłek, nie ma tego za wiele,
zupy z puszek, niezbyt smaczne, chleb z dżemem, czasem jak bogaciej,
to frytki lub gofry… Staram się, by zjadły coś ciepłego. Wiem, że czasem
jest to ich ostatni posiłek, następny może być dopiero jutro w szkole.
W domu większość z nich nie dostanie nic, oprócz szturchnięcia,
kopniaka bo „gówniarz przeklęty” nie skombinował, nie ukradł i nie
przyniósł do domu nic… Czas w świetlicy biegnie szybko, za szybko.
Lekcje, potem zabawy w teatr, śpiewanie i taniec… to uwielbiają
najbardziej, dziewczyny oczywiście. Wychodzą do drugiej sali,
wymyślają „kroki”, wybierają muzykę i proszą widownię, by ich podziwiała,
bo najbardziej ze wszystkiego chcą być podziwiane. Podczas oglądania
biorę na kolana małą Basię, wtula się we mnie, jak gdyby chciała
schować się do środka, obok 5-letnia Ania ściska mnie mocno za rękę,
to skutek niedoboru miłości, bliskości i bezpieczeństwa.

Mam chwilę na kawę, niestety nie za długa. Julka prosi mnie o rozmowę.
– Słucham Julio, co się stało?
Wierci się chwilę, nie wie jak zacząć, wreszcie na wdechu, jakby szybciej
chciała mieć to za sobą, mówi:
– Niech Pani powie, czy ja jestem dziwka, k…a i szmata?
– O czym Ty mówisz?- pytam i już wiem, że będzie to trudna rozmowa.
– Tak mówi do mnie moja mama, ciągle.
Robi mi się niedobrze, jak mam to wytłumaczyć trzynastolatce dlaczego
tak się dzieje, wiem jednak, że muszę. Mówię jej, że to chore emocje,
że alkohol, brak pracy… Słucha, lecz wiem, że te argumenty jej nie
przekonują. Ona chciałyby zapewnień, że będzie lepiej, że nagle stanie
się cud i jej życie zmieni się wypięknieje. Czuję bezradność i niemoc.
-Nienawidzę jej, nienawidzę tej starej krowy- krzyczy
Próbuję ją uspokoić, przytulam, początkowo szarpie się, wyrywa,
potem cichnie i zaczyna płakać…
-Życie jest do d…y Pani Violu, do d…y!!!

Pocieszam ją jak mogę, rozmawiamy jeszcze chwilę, mówię, że nie ma
innej możliwości, musi się uczyć, to jedyna jej szansa na wyrwanie się
z tego środowiska. Zbliża się wieczór, powoli wychodzą, świetlica
pustoszeje, zostają Ci co zgłosili się do sprzątania. To właśnie jest
najbardziej zadziwiające, wszyscy chcą sprzątać, nawet najmłodsi.
Zachętą do tego są nie tylko cukierki lub czekolada ale odłożenie w
czasie chwili powrotu do domu, trudnego powrotu. Zamykam bramę,
podchodzi Kasia, Ewa i Julka z codziennym pytaniem… „możemy
panią odprowadzić”, no i odprowadzamy się, czasem i dwie godziny…
Małe szczebiotki, opowiadają mi miasteczkowe ploteczki, obśmiewają
chłopców, by ukryć fascynacje błękitną parą oczu chłopaka z naprzeciwka…

Wracam na swoje poddasze, nikną sylwetki dziewcząt, cichną ich głosy w
oddali… Spoglądam w dół na białą kartkę papieru, uśmiecham się widząc
wyraźny, zdecydowany podpis adresatki listu: – Pozdrawiam… Julka

* * *

Pati pamiętam jak to śpiewałaś. Zrobiłaś to równie pięknie jak ta dziewczynka.
Pamiętam też wzruszenie, które tak mocno ścisnęło gardło…

 

 

Advertisements

42 responses to “One są…

  1. Ten post był już kiedyś ma moim blogu,
    niestety podczas przenosin z jednego bloga
    na drugi przypadkowo go wykasowałam…
    Umieszczam więc go ponownie, bo to jeden
    z najważniejszych dla mnie tekstów…

  2. Violu, żałuję, że wciąż brak mi czasu, by niektóre blogi przestudiować tak „od deski do deski”, a Twój przepiękny przede wszystkim… myślę, że z czasem i to mi się uda…
    tymczasem cieszę się, że mogłam poznać jeden z najważniejszych dla Ciebie tekstów…
    rozumiem to doskonale, bo przygarniałam sporo takich „połamanych ptaszków”… i masz rację, nie ma nic piękniejszego, jak momenty, kiedy do nas wracają, a my czujemy, że odrosły im skrzydła…!

    • Też chciałabym trochę więcej mieć czasu
      na czytanie zaprzyjaźnionych blogów…
      Niestety, starczy czasu nieraz tylko na ostatnie
      posty… a szkoda, bo pewnie dużo wspaniałych
      wpisów mnie ominęło…

  3. jak wiele dzieci ma odebrane dzieciństwo…jak bardzo te dzieciaki potrzebują ciepla…one krzyczą do nas…bezgłośnie…W ich gestach,oczach..dotyku…jest ten krzyk…
    Film bardzo ładny…i piosenka.Wzruszające…

  4. Mam serdeczną przyjaciółkę z dzieciństwa jest zakonnicą.Pracuje właśnie w takiej świetlicy.Często z nią rozmawiam i myślę jak różne mogą być losy dzieci.Też mówiła że podczas zimy ma ich tam ich duzo więcej.A z takiego listu który ty dostałaś też bym się ucieszyła i z pewnością wzruszyła.Pozdrowienia zostawiam:)

    • Julce się udało, zdała maturę, poszła na studia,
      radzi sobie, choć ma o wiele trudniej niż inni…
      Większość powieli jednak wzory rodziców, i tak
      się tworzy zamknięty… gorzej… zaklęty krąg.

      • Też pracuję w świetlicy, w szkole integracyjnej, która mieści się w tzw. złej dzielnicy miasta. Zgadza się Violu, to jest zaklęty krąg. Mimo ogromnego wkładu pracy pedagogów w wyprowadzenie wychowanków na prostą drogę – i tak większość powiela wzory wyniesione z domu. Niestety wg. tych dzieci tak jest po prostu łatwiej…

  5. Przykre, bolesne i tak trudne do zrozumienia losy dzieci. Rodzice popełnili błędy w którymś momencie życia , często nie z własnej winy stoczyli się …Dali życie dziecku, może jest ich kilkoro..Bieda zaczyna zabijać ludzkie odruchy..Mieszając biedę z alkoholem, innymi używkami rodzi się piekło ,,,,a w nim dzieci. Zdrowe dzieci , które zostaną okaleczone psychicznie przez tych, którzy dali im życie..Znajdą swoje miejsce na tej ziemi…albo zagubią się .Wszak w domu nie dali jemu szans na pojęcie ciepła ogniska domowego. Tak żal tych niewinnych , wystraszonych…głodnych . Żal dzieci i rodziców, którzy się zagubili..Boli…bardzo boli ich los..
    Przytulam mocno..

      • się mi pofyrdał link…u mmrr wkleilam dobry, bo mi się jakoś z jego nocią…

        za nutkami się chowam, bo tak naprawdę nic nie wiem o nieszczęśliwych dzieciach … znam rzecz jasna ze slyszenia, ale żeby tak z autopsji…

        • Ja też czasami chciałabym nie wiedzieć.
          Ale kiedy sobie tak myślę, to żadne
          inne dziecinie zapadły mi tak głęboko
          gdzieś w duszy i w pamięci… i odwrotnie…
          ja im. Wciąż piszą, wysyłają sms-y
          puszczają tzw. strzały. Jakbyśmy nadal
          byli sobie tak nawzajem potrzebni…

  6. Grafika piękna, temat wpisu trudny..
    coś wiem o nieszczęśliwych dzieciach; pracuję w miejscu, gdzie czasowo( dwa , trzy lata, czasem pół roku) przebywają…
    ehhhhh

  7. Viola przeczytałem Twoją notkę i ciężko mi jest cokolwiek mądrego powiedzieć… bo to co napisałaś jest piękne i jednocześnie dramtyczne…

  8. Piękne jest to że są ludzie tacy jak Ty, którzy potrafią zrozumieć takie dzieciaki i pomóc im – wytłumaczyć, przygarnąć, po prostu z nimi być.

  9. LUDZIOM BRAK WIARY W SIEBIE I WE WLASNE SILY.BRAK IM POZYTYWNEGO MYSLENIA ,JEZELI NIE ODZUCA NEGATYWNEGO MYSLENIA I PATRZENIA NA ZYCIE ZAWSZE BEDA NARZEKAC ZE ZYCIE JEST DO BANI. A TAK NIE JEST! ZYCIE JEST PIEKNE TYLKO TRZEBA Z NIEGO UMIEC KOZYSTAC I CIESZYC SIE Z TEGO CO SIE MA A NIE ILE POSIADA.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s