Rozmowa z ojcem

 

– Jesteś taki zimny, niedostępny,
nie rozumiałeś mnie nigdy…
nawet nie starałeś się zrozumieć.
Nie chcę być podobny do Ciebie.
– …

– Pamiętasz, tamtego lata,
mój pierwszy bunt, chłopca jeszcze.
Krzyczałem tak głośno, nie usłyszałeś.
Odwróciłeś się plecami i odszedłeś.
– …

– I ta Twoja pewność, że wszystko
wiesz najlepiej, ten władczy głos,
i ton nie znoszący sprzeciwu.
Wciąż słyszę te słowa, które tak bolały
podczas ostatniej naszej rozmowy.
– …

– Nie zatrzymałeś mnie,
gdy powiedziałem dlaczego odchodzę,
nie próbowałeś nawet a ja tak pragnąłem
dotknięcia Twej ręki na ramieniu.
-…

Wieczór…
Stoję w bezruchu patrząc na
mężczyznę po drugiej stronie lustra.
Barczysta sylwetka,
charakterystyczna zmarszczka
pomiędzy brwiami, chłodny wzrok,
zaciśnięte usta z wyrazem dezaprobaty.

Spoglądam w lustro raz jeszcze.
Widzę tam Ciebie Tato.

 

Reklamy

40 responses to “Rozmowa z ojcem

  1. Violu, najpierw One, teraz On… taki trudny temat… czasem jest to taki zaklęty krąg – tak bardzo nie chcemy, że powielamy błędy rodziców… z moją „prywatną” młodzieżą na razie relacje mam dobre, ale włączam autokontrolę… i jak zauważył Caddi, najbardziej boję się, żeby nie za późno…

    • Ja również… mam to szczęście,
      że relacje z dziećmi są takie, jak myślę,
      że być powinny. Jest to jednak / o ironio/
      zasługa moich rodziców i mej pamięci.
      Wychowana w niemal wojskowym drylu
      surowych zasad i ogromnej kontroli
      starałam się wychowywać swe dzieci
      zupełnie inaczej… Jakiś instynkt
      uchronił mnie też od popadnięcia w
      drugą skrajność… To owocuje, nie ma
      pomiędzy nami dystansu, nie ma
      tematów tabu…. jest rozmowa i pomoc,
      z tej i tamtej strony lustra. 😉

  2. Nie ma żadnej reguły odnośnie drugiego człowieka wedle której powinno się oddziaływać na drugiego człowieka aby osiągnąć pozytywne rezultaty a przede wszystkim w stosunku do własnych dzieci… większość wzorców się nie spełnia bo dostajemy… dla jednych od losu dla innych odd Boga coś takiego jak własny kod genetyczny /charakterologiczny/… taką pieczątkę z naszym ja i każde oddziaływanie świata zewnętrznego na taką młodą duszyczkę z reguły nie daje efektów, które chcielibyśmy widzieć u naszych dzieci. A relacje z ojcem?… powinny byc dobre… i powinno to zależeć bardziej od ojca. Nie zawsze tak jest, ale trzeba brać pod uwagę to, że ojciec mógł mieć złe relacje i doświadczenia z własnym ojcem i koło się zamyka. Ktoś powinien kiedyś ten zły krąg przerwać, tylko kto? Każdy się ogląda na drugą stronę i ma do niej pretensję.

    • Masz rację… kody.
      Kiedyś patrzyłam jak moja córka wraz
      ze swym tatą maszerowali przede mną…
      Zdumiało mnie wtedy to ich podobieństwo,
      te same ruchy, sposób stawiania kroków,
      gestykulacja…
      Zaklęty krąg… nie tylko w takich relacjach
      należy przerwać jak najszybciej, choć jest to
      bardzo trudne a czasem, wręcz niemożliwe.

  3. Uczę się tego, by nie winić innych za błędy.
    Bo chyba nikt n i e c h c e kogoś skrzywdzić,
    szczególnie kogoś bliskiego,
    szczególnie swoje dziecko.
    A jednak wielu krzywdzi…

    • Najtrudniej to wszystko wypośrodkować.
      Zbytnia surowość i dystans wprowadza
      chłód uczuciowy… nadmierna swoboda
      i tzw. bezstresowe wychowanie również…
      z powodu nadmiaru…
      Złoty środek… no cóż, ten co go znajdzie
      jest wielkim szczęściarzem 😉

  4. normalnie jakbym czytała o swoim ojcu 😉 potrafilismy się nie odzywać po miesiącu, jak jedno fochło na drugie… zodiakalny LEW, natura przywódcza, kiedy ja slowo „musisz’ reaguję buntem …teraz się nie stawiam, chociaż mnie czasem wnerwia, szóstka z przodu i 3 zawały przystopowaly moja buńczuczną naturę i wywlekanie i przypominanie … i niech mu na zdrowie 😉

  5. Vitam cie Viola:)
    Często tak właśnie jest że nie chce sie powielac złego które doświadczył sie samemu ale dziwnie sie dzieje ze czasami tak sie robi.I to jest smutne bardzo.

  6. I to jest piękne. Co byśmy nie zrobili, jakbyśmy się nie buntowali, geny i tak zwyciężą. Ile dobrego weźmiemy od naszych rodziców, a ile złego czyli w jakich proporcjach te geny będą miały na nas wpływ, to zależy wyłącznie od nas

  7. urdenowi palma odbiła? :P/zerknąwszy na avatar napisala pstro/ 😛 co więcej….krakowiankę chce naśladować, że niby taki smoczek…smok analog :P:D

    • Miałam tak, jeszcze kilka lat temu.
      Zarzekałam się, że nie będę taka jak mama.
      Teraz, kiedy widzę jak jest żywotna, pełna humoru,
      niesamowita optymistka, to aż jej zazdroszczę.
      Ma 76 lat a jeszcze chodzi na randki… 😉
      Teraz często myślę, że chciałabym być taka jak ona.

      Czasem nie widzimy tego co jest bardzo wyraźne 😉

  8. relacje…tak reasumując,to nie uciekniemy od podobieństw.To geny…bo i cos tam po rodzicach mamy…Czasem ojciec wydaje się surowy,czasem odwrotnie,ale po latach,widac podobieństwa w dziecku,mimikę,te same reakcje…mimo,że kiedys to nam się nie podobało.Dziedziczymy pewne cechy …czy chcemy czy nie.Od nas zależy,czy możemy coś zmienic na TAK,co kiedyś ujemnie ocenialiśmy.Teraz i siebie musimy ustawic przed lustrem niejednokrotnie,ze nic nie zrobiliśmy,by te relacje były lepsze…bo czasem i nasza głupia duma nam na to nie pozwalała

  9. Przez lata staramy się wyrugować z siebie, to co nam się nie poda u rodziców, a przychodzi taki dzień, w którym uświadamiamy sobie, że jesteśmy bardzo do nich podobni. To szokuje i trudno się z tym pogodzić. Geny są silniejsze od naszej woli i pragnień. Pozdrawiam

  10. Dobry, refleksyjny tekst.
    Ja akurat miałam i mam świetne relacje z ojcem. Zawsze, ale to zawsze stawał po mojej stronie, niezależnie od tego, jak mocno narozrabiałam 😉 Od mojego urodzenia to taki mój Dobry Duch. Z drugiej strony nikt jak On nie potrafi powiedzieć mi dosadnie i wprost pewnych rzeczy. Skrytykować, nakrzyczeć, wytknąć głupotę. A ja…choć pożrę się z Nim czasem, zawsze idę po cichu przemyśleć to 🙂
    Zupełnie inaczej z Mamą. Z Nią od zawsze jakieś gry, gierki, coś , czego nie znoszę na płaszczyźnie rodzinnej. Często taka ” zimna wojna” , omijanie się. Ale jednak w sytuacjach tych najważniejszych, życiowych klęskach, to właśnie Ona stoi dzielnie przy mnie…
    A ja..chyba jestem Ich( Matki i Ojca) ” mieszanką”
    😉

  11. Z tym podobieństwem u nas jest tak że córka w identyczny sposób buty stawia w przedpokoju jak mąż.Jeden zawsze w inną stronę patrzy:))A przecież nie robią tego celowo.Zastanawiam się czasami jak to możliwe:) 🙂

  12. Smutne…i tak prawdziwe . Tak często dzieci są lustrzanym odbiciem Rodziców…Warto inwestować w swoje dziecko już od chwili narodzin proste, szczere uczucia – Miłość, cierpliwość, pokorę, partnerstwo, przyjaźń , wrażliwość, tolerancję…i po latach wielu odbicie w lustrze nie będzie bolało Twojego dziecka . Zobaczy portret osoby, która kochała, i która nadal kocha ludzi…Samotność jest okrutna…
    Przytulam mocno…buziaczki dla dzieciaczków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s