Pewnego dnia…

Jezioro Rożnowskie (net)

 

Znów mnie nosi…
Przychodzi czas, kiedy nie mogę
znaleźć swojego miejsca, jakoś mi
tak wszędzie za ciasno
i w domu i w pracy.
Zew krwi… śmieję się i myślę:
– Coś w tym jest i coś z tym
muszę zrobić…

Małe tęsknoty w wielkie się zmieniają
i powodują szybkie decyzje,
takie jak dzisiaj, przez kilka godzin
wstrzymywałam oddech, czekając
na decyzję w sprawie wolnego.

Wieczór… gitara w kącie
przebiera strunami z radości
na myśl o wędrowaniu.
– Poczekaj kochana, jeszcze dwa dni,
tylko dwa dni… i w nieznane.
Tym razem tam,
gdzie jeszcze nie byłyśmy,
góry… jezioro… las…
miejsce, które podarował nam los.

Noc… płynie cicha melodia,
wybór jej nieprzypadkowy.
Zamyśleń czas...
Skąd tak…? Dlaczego tak…?
Wsłuchuję się w słowa starej piosenki.
sen nadchodzi i oddech…
coraz lżejszy.

* * *

” Był sobie chłopiec
Bardzo dziwny, zaczarowany chłopiec
Mówią, że przywędrował z daleka
przez cały ląd i morze
Lekko nieśmiały i o smutnych oczach
Ale bardzo mądry był

I pewnego dnia
Magicznego dnia przeciął mi drogę
I kiedy rozmawialiśmy o wielu rzeczach
Głupcach i królach, powiedział:

Najwspanialsza rzecz jakiej się nauczysz
to umieć kochać i w zamian być kochanym”

 

Advertisements

45 responses to “Pewnego dnia…

  1. Hmm a ja powiem…Nasza Viola się zakochała!Uściski serdeczne -)Jak ja lubię patrzeć kiedy ludzie są zakochani…

  2. Tylko pogoda zimna jak na takie pobywanie nad jeziorem, nie mówiąc już o ognisku i graniu na gitarze… lepszym czasem na taką eskapadę wydaje się lato 🙂

      • Noooo… teraz to co innego… przy kominku to można rozmawiaći grać nawet całą noc a widok jeziora można oglądać przez okno jeżeli go tak widać… życzę Ci udanej wycieczki, udanego śpiewania i grania na gitarze :))))

          • już Viola refren umię, muza do zwrotek jest trudniejsza ale postaram się pokonać :)))) z SDM-u znam i umię tylko Czwarta nad ranem
            mam pytanie czy to są dobre dobre akordy ?… na takich grasz?
            …….
            Szliśmy do siebie ty i ja he
            A drogi nasze wciąż mroczne były AD
            Lecz znalazł się ktoś G
            I pomógł nam się spotkać e
            Wśród zielonej naszej równiny F# h

            Wyszliśmy piękni dla siebie F#h
            I tacy zadziwieni AD
            Nasze serca gorące e
            Bić równo zaczęły h
            Jakby same tylko były na Ziemi G F#

            A przecież mogłem być e
            Przed twoją erą AD
            A przecież mogłaś być G e
            Przed moją erą F# h

            • zawracam Ci głowę akordami i piosenką a powinienem powiedzieć coś odpowiedniego do sytuacji :)))
              więc mówię :))))
              Zamknij za sobą ten świat co masz
              /chociażby na czas wyjazdu/
              i radośniej grając, śpiewając i będąc tam :))))

              • Cudnie mi zawracasz ta głowę… 😉
                Zamknę świat, bo zbyt krótkie
                to chwile będą, by się rozpraszać…

                Może kiedyś zbierzemy
                jakąś grupę i pogramy przy ognisku,
                nic nie należy wykluczać przecież 😉

    • Och, Angie…
      Tyle jest jeszcze we mnie niepokoju,
      Ja po prostu znalazłam na to sposób…
      sposób i miejsce…
      A miłość..? Zabrzmi to pewnie banalnie
      ale jest lekarstwem na wszystko…

  3. Violuś,a gdzie Cie niesie znowu…haha.Tylko,zebyś nie zamarzła…juz smok się zamartwia…… 🙂
    a nad tym jeziorem bywałam,chociaż to zdjęcie jest śliczne…nastrój ,no pięknie….
    Pozdrawiam ciepło:)

    • A niesie niesie Krakowianko Moja Ulubiona…
      Wiesz przecież jaka ze mnie wiercipięta a koszty
      nie są znów tak ogromne… Bilet w dwie strony
      to sto złotych + to co zjem…jeśli jest jakieś miejsce
      do spania… to warto, nawet na trzy dni 😉

  4. ale Cię nosi, ale Cię nosi …no dobra, trochę Ci zazdroszczę…ja nie dość, że urlopu mało, to zawsze na wakacje zarezerwowany 🙂 ale kiedyś to się zmieni…będzie jeszcze takie kiedys, że poszwendam się tu i tam, za nic mając, że rok szkolny właśnie 🙂

    no to po nutce 🙂

  5. Violu, doskonale rozumiem ten fragment:
    „Znów ją nosi…
    Przychodzi czas, kiedy nie może
    znaleźć swego miejsca, jakoś jej
    tak wszędzie za ciasno
    i w domu i w pracy.
    Zew krwi… śmieje się i myśli:
    – Coś w tym jest i coś z tym
    muszę zrobić…”
    – oj, jakby i o mnie… też mnie nosi… i pewnie gdzieś „zaniesie”, jak zwykle – spontanicznie, w ostatniej chwili, na przekór wszystkiemu :)))
    Życzę wspaniałej wyprawy! (ziąb okropny, więc na siebie uważaj, ale załaduj akumulatory do następnego „noszenia” !!!) :)))

    • Dziękuję Even…
      Za dużo chodzenia nie będzie, bo mróz wielki.
      Chciałabym tylko choć na chwilę wpaść
      do Bacówki nad Wierchomlą i wyściskać przyjaciół.
      Hmm… zrobię im niespodziankę, bo nie wiedzą
      że się tam wybieram…

  6. Violu, gdzie Cię gna w taką zimnicę? Byłam nad ty jeziorem, ale upalnym latem.Gdyby nie komary, to siódme niebo. Miłego wędrowania z zaśpiewem.

  7. Pięknie piszesz i tak prosto…. też bym tak kiedyś chciała. Podpatruję cię, próbuję się czegoś od ciebie nauczyć, ale chyba jednak po uszy tkwię w mrokach. mogę więc tylko spoglądać z zachwytem, a tobie nie grozi z mojej strony plagiat :-))) hehe

    • No co Ty Mario!!!
      To ja chciałabym tak jak Ty…
      Uwielbiam te Twoje mroczne
      opowieści i styl w jakim je piszesz.
      I choćbym stanęła na rzęsach,
      to nie dałabym rady tak splatać
      je w te zadziwiające historie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s