Wiatronogi

 

Nasi towarzysze, przyjaciele, pomocnicy.
Są z nami od wieków, pokochały istotę ludzką.
My odwzajemniamy tą miłość… ale nie zawsze.
Są tacy, którzy zgotowali im okrutny los,

Transporty koni przewożonych w nieludzkich
warunkach na rzeź, w zbyt ciasnych klatkach,
osłabione, bez wody, pokarmu, okaleczone przez
człowieka czy swoich końskich towarzyszy
niejednokrotnie giną nie dotrwawszy do końca
swej ostatniej podróży…

Poznałam ludzi, którzy swe życie poświęcili,
by ratować te piękne i dumne zwierzęta…
Są miejsca takie jak TARA… koński raj,
do którego trafiają te ocalone, wyciągnięte
nocą z transportów…
Tam doczekają spokojnej, dobrej starości.
Nie wszystkie jednak trafią na zielone pastwiska
większość odejdzie w mroku nocy…

Transporty, targi końskie, Skaryszew…
Tyle okrucieństwa… za miłość.

* * *

MODLITWA KONIA Z TRANSPORTU

Mój Wiatronogi Boże koni,
czy Ty naprawdę widzisz wszystko?
Strach, ból i głód i krew i śmierć?
Nie ma nikogo z mojej stajni
i nie znam drogi na pastwisko.
Bardzo się boję Panie mój,
tutaj tak ciasno jest i ciemno
i taki bardzo jestem sam,
choć tyle koni jedzie ze mną.
Boże z ogonem bujnym
i grzywą gęstą,
ja przecież jestem,
przecież byłem
na Twoje podobieństwo
Nikt by w to teraz nie uwierzył,
nic z tego nie zostało…
Czterokopytny Boże spraw,
by umieranie nie bolało.
Jeszcze o jedno Cię poproszę,
nim wszystko będzie końcem,
niechaj na przekór wyśnię sen,
że galopuję w słońce
i pędzę wprost w promieni blask,
pękają chmury w niebie
a ja nie czuję więcej nic
i mknę i gnam do Ciebie…

Barbara Borzymowska

* * *
Dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się
więcej podaję linki Fundacji TARA
i petycję w sprawie zakazu zabijania koni.

http://fundacjatara.info/

http://www.stop-skaryszew.pl/index.php/pl/do-pobrania/petycja

 

Szeptem

.

Gdybyś jeno myśli
moich dotknąć chciała,
to ja oddam Ci je wszystkie...

Dotykam…

W  półmroku nocy,
otulone muzyką płyną słowa.
Poruszam się ostrożnie
pomiędzy nimi,
jak koraliki nawlekam
na nić danego nam czasu.

Milkniesz…

Spod ciemnych firanek rzęs
spoglądasz na mnie uważnie.
W ciszy przerywanej
oddechem niepewności…

Czekasz...

Patrzę na tańczące płomyki świec,
zamykam w dłoni sznur koralików,
by po chwili dodać do nich
słowa szeptem z ust moich płynące.
 
Gdybyś jeno myśli
moich dotknąć chciał,
to ja oddam Ci je wszystkie.

Motylim skrzydłem muśnięte
zadrżało Twe serce…

 

Koń i włóczęga

rysunek: viola małecka

Od wielu lat moje ścieżki krzyżują się ze światem ludzi,
którzy konie ukochali ponad wszystko.
Kiedyś o tym pisałam… moje dzieci z tym światem
związane przybliżyły go je jeszcze bardziej.

Nie potrafię jeździć konno… ale nauczę się, już niedługo,
ponieważ przewrotny los skierował moje życie
na ścieżki tętniące końskim galopem.

* * *

W półmroku stajni
Oko ocienione rzęsą
spogląda na mnie uważnie.

Niepewnym gestem
dotykam aksamitnej sierści.
Po chwili…
ciepła delikatność chrap
na dłoni.

Mówią, że konie
rodzą się z mgły.
Kiedyś, porą jesienną
widziałam jak wynurzają się
z posrebrzanej bieli.

Dumne i piękne
stoją w odsłonie jasnego poranka.

Wiatr ubiera ich grzywy
tu na tej na ziemi w zieloność
a tam wysoko w błękity.

* * *

KOŃ I WŁÓCZĘGA

Gdy siedzę w domu
ze swą gitarą,
to smutne myśli
w głosie ból.

Tam gdzieś daleko
siodło zostało
i twego rżenia
nie ma tu.

Ciągle powraca
zieleń tych lasów
i stukot rączych
kopyt twych.

Twój oddech ciepły
na moim karku
i twoje chrapy
w dłoniach mych.

Jeśli pamiętasz
jeszcze mój zapach
Jeśli na gwizd mój
zechcesz przyjść,

to na włóczęgę
wiatr nas zawoła,
by znów przed siebie
drogą iść.

A jeśli kiedyś
zatęsknisz czasem
do przyjaciela
twego tu,

powędrujemy
doń borem, lasem,
bo kawał duszy
mamy tu.

Bogusław Marszałek

 

Będzie wiosna

.

Wróciłam z gór, miałam napisać coś swojego ale
zajrzałam do mojej córki Kasi, która bardzo rzadko
pisze coś na swoim blogu TRZECIE OKO.
Pomyślałam, że umieszczę ten tekst u siebie,
bo wiele jest w nim i mojego myślenia.

BĘDZIE WIOSNA. BĘDZIE CIEPŁO. WSZYSCY SIĘ POBUDZĄ.

Marcel zrobił z plasteliny mgłę. Śnieg z pasty do zębów.
Przynieśliśmy choinkę do domu a potem ślizgaliśmy się
na lodzie przy brzegu jeziora. Marcel ciągle głośno krzyczy
kiedy myję mu włosy. Myśli obrazami. W jednej sekundzie
może mieć nawet 32 obrazy myślowe. Osoby myślące
werbalnie zaledwie od dwóch do pięciu myśli w postaci
pojedynczych słów. Teraz po pięciu latach przecinam
pępowinę. Mimo wszystko. Dajemy sobie więcej autonomii.
 
Trafiliśmy w Szwecji na Święto Światła. Grudzień rodzi późne
poranki i łatwo było biegać po podwórku o wschodzie słońca.
Wieczorem w każdym niemal oknie ,, płonęły” elektryczne
świeczki z Ikei. Podkreślały znaczenie domowego ognia.  
Rodzina może być siłą. Myślałam o tym przy wspólnym stole.
Jeśli jesteś z jakiegoś powodu wyłączony z życia towarzyskiego
doświadczysz za często ulicznego dystansu, chłodu płynnej
nowoczesności.

W Poznaniu pewien dziadek łatwo zauważył, że szukam
przystanku. Pomógł mi. Szedł akurat patrzeć jak budują fontannę.
Ma sto lat i siebie tylko.

Spełniło się. Piłyśmy razem herbatę. Ona. Women of Spirit.
Inspiruje zdolnościami umysłu i serca. Nieprzypadkowym
uwydatnieniem zrealizowanych pięciu talentów które znam.
Obudziła mnie. Człowiek może mieć niewyobrażalny wpływ
na drugiego człowieka. Godzina rozmowy. Rozpoznania.
Wyraźne uczucie pokrewieństwa a jednak się nie przywiązuję.
Ważny związek może zawrzeć się w chwili. Naprawdę.
Może nasycić bardziej niż te monotonne, cykliczne spotkania
w których jeden drugiego nie słyszy. .Potem znalazłam
w książce potwierdzenie, że ego psuje intymne relacje przez
potrzebę zawłaszczenia. Ego domaga się wyjaśnień.
Patrzyłyśmy sobie w oczy. To był wyjątkowo soczysty poranek.

Teraz. Pieczemy chleb. Grzesiu rozkłada matę i ćwiczy jogę.
Mróz rysuje na szybie autobusu 116 namiętny wulkan a ja myślę
o mnichach w Tybecie, którzy praktykują wewnętrznego medytację
żaru i w następstwie podnoszą temperaturę stóp i dłoni o 8 stopni.

Marcel tęskni za ślimakami.
– Ślimaki śpią. Obudzą się wiosną’ – mówi.  
– A jak myślisz co im się śni..? – pytam.
– Słońce.

http://trzecieoko.wordpress.com/