W granicach normy

znalezione w necie

.

Świat pędzi do przodu a my nie nadążamy.
Ciągły pośpiech, pogoń za pieniądzem, sławą,
czy polepszeniem bytu, obawa, że nie podołamy,
że nie wystarczy na to czy owo.
Gromadzimy na przyszłość a potem przychodzi
strach, czy ktoś lub coś nam tego nie odbierze.
Rozpychamy się łokciami, torując sobie drogę,
by nikt nas nie wyprzedził.
Zmęczeni, znerwicowani warczymy na siebie,
wyładowujemy swoje złe emocje na innych,
w domu, pracy,  autobusie, czy samochodzie.
Kiedy jest już naprawdę źle, idziemy do lekarza,
w nadziei, że zaradzi, zapisze jakieś lekarstwo.

Zapominamy, że wystarczy przystanąć,
odnaleźć w szarości dnia błękit,
przywołać echo uśmiechu
i  przypomnieć…  znów sobie przypomnieć…
że musimy zaczerpnąć oddechu.

* * *

Nie wiem co się ze mną stało,
Nie wiem co się we mnie dzieje,
Wiem ktoś ma duszę i ciało,
Podobno ma jeszcze nadzieję,
Panie doktorze, dlaczego tak
Dlaczego tego mi brak?
Nie przeszkadzam panu, nie?
Przyszłam do pana, jak niejedna,
Pan jest tu po to, by wysłuchać mnie…
A te firanki to jedwab?
Mam usiąść, czy się położyć?
Nieważne, nie o to chodzi…
Zdrożało, za mało nie starcza,
Są buty, a nie w tym numerze,
Zmęczona sklepowa coś warczy,
Jaśminy zakwitły na skwerze,
W popychu w pośpiechu, w zaduchu,
Rajstopy ktoś podarł mi drutem,
Tak jakoś mi nie jest do śmiechu
I smutek i smutek i smutek.
Pan o tym wie, panie psychiatro,
Ten świat mi się zdaje potworny,
Ja wiem w życiu to nie ma tak łatwo,
Nerwica w granicach normy.

Kolejki, kolejki, w kolejkach,
Czy dają, co dają, gdzie dają,
Wśród tłumu, wyprana z rozumu,
Stanęłam, postałam nie mają,
Kto komu, gdzie komu do domu,
Mężowie i dzieci czekają,
Kupiłam!
Nie mówcie nikomu…
Powrotny bilet do raju,
Pan o tym wie, panie doktorze,
Kobieta to człowiek odporny,
Jest źle, czy pan na to pomoże?
Nerwica w granicach normy.

Czy to już wszystko, czy jest tak źle,
Czy to nas wszystkich dotyczy,
Czy mam się śmiać, czy ronić łzę,
Wśród tylu obiektywnych przyczyn,
Odnajdę, potrzymam, porzucę,
Mnie takie się żarty trzymają,
Pojadę, pożyję i wrócę,
Z raju przyjadę do kraju,
Mam szukać, odnajdę, porzucę,
Bo życie to gwałty i sztormy,
Pojadę, pożyję i wrócę,
Nerwica w granicach normy.

Receptę dostałam od pana,
Doktorze, wystałam, dostałam,
Grzmotnęłam to wszystko do zlewu,
Bez gniewu, doktorze bez gniewu,
To życie jest moje, czy czyje?
Źródlanej się wody napiję,
A wtedy nadziejo mnie prowadź,
Jak trzeba to mogę zwariować.
Przeczekam, doczekam się formy,
Łagodna, liryczna diagnoza
Kliniczna:
Nerwica w granicach normy.


sł. Jonasz Kofta, Jacek Janczarski
muz: Włodzimierz Korcz
Piosenka z koncertu J. Kofty „Psalm codzienny”

.

Reklamy

23 responses to “W granicach normy

  1. Kiedyś można było sobie pozwolic na to żeby przystanac zachwycić sie tym co wokół a dziś?a dziś tak pochłonięci jesteśmy walka o byt że zapominamy czasami ze ptaki spiewaja że woda w rzece ma piękny nurt ze słonko swieci równiez dla nas.Wiesz Viola dziś jak nigdy dotąd boje sie jutra…łza sie w oku kreci nad straconymi dniami nawet latami kiedy zaślepieni bytem przemy do przodu nie widząc tego co po drodze.nie dobrze mi zyc w takim świecie,nie starcza mi sił ale…ale spróbuj tylko przystanać to od razu siedzisz w niebycie.Trudne czasy nastały.radośc z małych rzeczy nie wystarcza na ładowanie baterii na prawdziwa batalię z zyciem który dziś podaje nam świat. Tak mi sie marzy…..

    • Elu, wiem jak to jest….
      Teraz mi łatwiej, dzieci odchowane,
      no…. i mam ten oddech w weekendy u Bo.
      A jak już mi ta miastowa gonitwa dopiecze,
      mam swoje ukochane góry…

  2. To prawda, świat nigdy nie zmieniał się w takim tempie jak teraz. Nasze zainteresowanie dobrami materialnymi niepokojąco wzmaga się, nieliczni zdołali się oprzeć.Zamknięci w kręgu chęci posiadania tracimy z pola widzenia drugiego człowieka. W związku z tym ze smutkiem stwierdzam, że zanika, u sporej ilości jednostek, zdolność do empatii czy też zwykłej życzliwości. Tkwimy w tym stanie nienasycenia choć tak naprawdę przedmioty , których gromadzeniem się zajmujemy nie budują wokół nas jakichś trwałych wartości. Ale i ja nie jestem w tym procederze odosobniona i wielokrotnie czuję nieodpartą chęć zakupu kolejnej nowinki technicznej, wymawiając się mankamentami poprzedniej:)
    Serdeczności !

    • Ja też mam momenty, że kaprys woli
      zmusza mnie do kupienia tego.
      co tak naprawdę nie jest mi niezbędne
      ale obok tego, jest we mnie takie wewnętrzne
      przekonanie, że jeśli pewnego dnia,
      los skieruje mnie na zupełnie nowe ścieżki,
      że zostawię to wszystko, może z odrobiną
      żalu, i ruszę na poznawanie nowego….
      Wciąż jeszcze siedzę na plecaku.
      Casem mnie to martwi i zastanawiam się,
      czy wszystko ze mną jest w porządku… 😉

  3. Grunt żeby ta narwica nie przekraczała granic normy to DAMY RADĘ. Jeden warunek- musimy mieć coś cennego, fajnego , twórczego/choćby tyciego/ tylko dla siebie. Jak się wszystko „rypnie” to żeby nie zostać z pustymi rękami. Ale tutejsze niewiastki chyba o tym wiedzą ?! Niech żyją nasze pasje, nasze nawet pozorne talenty, infantylne hobby i manualne sprawności. Mogą nas kiedyś zatrzymać na poręczy mostu. Oooo! Jutro będę bardziej radosna.

        • a ja tak sobie konkluduję, że jestem, aby doświadczać, wspólnie lub w odosobnieniu, nieustannie się zachwycać, trwożliwie dotykać,a te „nowinki techniczne” to tak naprawdę, by sobie to ułatwić. Ciebie się naprawdę dobrze czyta Wizjo:). Violu, dziękuję za temat, okazuje się, że nie tylko mnie grał w duszy:)

          • Temat wypłynął kiedy spojrzałam na
            swoich kolegów z pracy, grupa
            trzydziestolatków, która walczy o byt.
            Zagonieni, zamiast korzystać z tych
            pięknych lat młodości, pędzą w
            poszukiwaniu tej lepszej przyszłości,
            dla siebie, dla swoich przyszłych
            dzieci.Są mądrzy, myślę, że mądrzejsi
            niż ja w ich wieku… zwariowana hipiska.
            To ciągłe pytanie…. mieć czy być..?

  4. ja Violu nigdy nie pędziłam,miałam raczej jakby skromniej,ale wolałam spacery nad gonieniem za kasą…może straciłam wiele…nie wiem.Ja jestem z tych co mają niewiele,ale…potrafiłam i potrafie zawsze …przystanąc i zadziwic sie…przyrodą ot chociażby…Zwolniłam teraz jeszcze bardziej bo i dziecko odchowane…….choc boję się nieraz jutra…bo sama sobie sterem ,żeglarzem…i do mnie muszą decyzje należec…może nie zawsze trafię?…nie wiem,ale dobrze mi z tym jakby…niegonieniem…:P
    Boje się zawsze,ale nie o siebie…
    pozdrówki:)

  5. A ja, choć mam już dwoje odchowanych dzieci, mam jeszcze swą jedenastolatkę, która daje mi już nieźle popalić czasem…Tamtych dwoje, choć niby ” odchowanych” wciąż i tak ” wisi” na mnie i reszcie Rodziny( studiują)
    Mam tylko to szczęście, że nie mieszkam już od lat w mieście, że w zasięgu ręki mam Naturę z całym jej pięknem: lasy, pola, łąki, rzeka.Często zatrzymuję się na chwilę , by odetchnąć i ta chwila, ten kwadrans, czasem trwa jak wieczność. Czas spowalnia w takich miejscach, to pewne 🙂 Czasem wręcz mam wrażenie, jakby życie toczyło się gdzieś indziej i mijało bez mojego udziału. I tylko informacje o odejściu na zawsze moich znajomych, moich przyjaciół lub o przyjściu na świat wnuków moich kumpli, uświadamiają mi, jak bardzo czas ” poleciał ” .
    A mój czas, ten ” osobisty czas” , skończył / zatrzymał się dobry rok temu. Ale to już całkiem inna sprawa 😉
    Całuję Violu mocno :***

    • Ja spowalniam w górach,
      w weekendy w stadninie i nawet
      tu w mieście na Starówce, kiedy
      przychodzę po pracy i wdrapuję
      się na swoje poddasze…
      Zamykam drzwi, wyłączam telefon
      i pozostaję sam na sam z moimi
      przyjaciółmi… muzyką i myślami.

    • Przepraszam Angie, pytam z babskiej ciekawości. Czy wtedy-rok temu nie odetchnęłaś z ulgą ?Bo ja tak. Nie zauważam przereklamowanych skutków „ubocznych”. Nie musisz odpowiadać.Pozdrawiam.

      • Wizja 🙂
        Odetchnęłam z ulgą kilka lat temu, gdy po wielu, wielu latach, w końcu rozwiodłam się .
        A potem..to już różnie bywało 😉
        Pozdrawiam.

  6. Wiem, co to nerwica wykraczająca poza granice normy – na szczęście to już tylko wspomnienie. Ale owo wspomnienie jest i mówi, że takie Twoje, Violu, notki i takie Wasze, Babeczki, komentarze mogą pomóc znerwicowanym. Pomóc się zreflektować, zatrzymać.

  7. Mój znajomy skończył zawałem w wieku 50 lat. chodził z tym zawałem tydzień, nim się kapnął, że coś jest nie tak.Serca boli, to boli, bolało już nie raz. Potem był piękny, rycerski pogrzeb – trumnę nieśli chłopcy w pełnej płycie, (pełnych zbrojach z XV wieku) ludzi z ruchu było więcej niż cywili. A ja ryczałam jak bóbr, koledze prosto w rękaw robe. Jeśli pogrzeb może być piękny, to Jacek miał piękny pogrzeb. A miesiąc przed tym pogrzebem siedzieliśmy z Jackiem na dziedzińcu Grodźca i snuliśmy świetliste plany na sezon. Śmiejąc się, że łysa glaca Jacka, to lądowisko dla komarów :-))) I co? Nie ma na tym świecie miejsca dla wrażliwych pasjonatów…

    • Mario… chciałam coś napisać
      ale wszystkie słowa zdały mi się zbyt banalne…
      Dziś przypomniała mi się pewna piosenka,
      chwilę przed, nim zobaczyłam Twój komentarz
      zastanawiałam się dlaczego właśnie ona..?
      i chyba wiem… i dedykuję ją Tobie.

      • A propo,ś zawału wspomnianego wyżej kolegi : złość we mnie wezbrała bo przypomniałam sobie jakie zniwo zebrała śmierć zawałowa i wylewowa wsród moich kolegów pomiędzy 45-55 lat. Zważywszt ten fakt – nasze PAŃSTWO zrobiło złoty interes z tym wiekiem emerytalnym. Tylko decydenci bezpodstawnie przypuszczają,że oni są genetycznie zdrowsi – CO OKAŻE SIĘ GÓ…NO PRAWDĄ. Sorrrki.

  8. Czasami nie potrafimy sie zatrzymac bo albo sie boimy albo po prostu nie chcemy a świat istnieje i będzie istniał tylko nasze życie przeminie. pozdrawiam serdecznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s