Jamał

foto: viola małecka

.

Nie było mnie tu długo, zaraz opowiem Wam dlaczego.
Teraz już o tym mogę pisać bez tych ogromnych emocji,
które towarzyszyły nam w czasie tego wydarzenia.
Może po kolei:
Zapowiadało się upalne, niedzielne popołudnie, właśnie
wróciliśmy z niedługiego spaceru. Po krótkim odpoczynku
Bo wraz z kolegą zaczęli przygotowywać jednego z koni
do zajeżdżenia, czyli po prostu po raz pierwszy miał mieć
kogoś na swoim grzbiecie.

Z początku wszystko szło dobrze, po krótkim lonżowaniu
Jamał został wyprowadzony na środek padoku i tam
zaczął być coraz bardziej niespokojny, jakby wiedział co
za chwilę będzie się działo. Stanął dęba, wtedy poczułam
tą pierwszą nutę strachu. Po kilku minutach mężczyznom
udało się go uspokoić na tyle, że Bo postanowił jednak
dosiąść konia. Robił to powoli, jednocześnie uspokajająco
przemawiając do niego. Jamał chwilę stał spokojnie…

Potem… potem to już wszystko widziałam jak na filmie
o zwolnionych obrotach, moje oko rejestrowało każdy
ułamek sekundy. Koń szalał, próbował zrzucić jeźdźca,
wyrwał z rąk Bartka lonżę, która trzymała go na uwięzi.
Nogi dosłownie wrosły mi w ziemię, strach sparaliżował,
kiedy widziałam jak Bo wyrzucony z siodła leci na ziemię.
Trwało to moment a zdawało się, że wieki…
Trudno mi opisać, co czułam, gdy powoli podnosił się,
ulgę pomieszana z obawą jakie będą konsekwencje tego
fatalnego zdarzenia.

Na szczęście,
poza ogólnymi potłuczeniami nic poważnego się nie stało.
Bo powoli wraca do zdrowia
a ja… już nigdy więcej nie chciałabym tego doświadczyć.

* * *
Naszej koleżance Jagódce udało się sfotografować
całą tę scenę, zdjęcia są świetne, zresztą sami zobaczcie.

foto: Agnieszka Gulczyńska

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

Advertisements

32 responses to “Jamał

  1. aż odczułam ulge,że jeźdzcowi nic się nie stało….uff!…zdjęcia świetne,oddają cały dramatyzm sytuacji…

  2. Paparazzi-Jagoda miała oko, Violi streszczenie, opis sytuacji serducho rozkleja a ja cieszę się, że i tym razem wyszedłem prawie bez szwanku. Pozdrowionka dla wszystkich. Buziaczki dla Violka!

  3. TO JEST WLASNIE RYZYKO OSOB KTORE UJEZDZAJA KONIE…
    PODZIWIAM TAKIE OSOBY ZA SILNA WOLE I ODWAGE…
    UJECIA SA RZECZYWISCIE REWELACYJNE I WCALE SIE
    NIE DZIWIE VIOLU ZE PRZEZYLAS CHWILE GROZY…
    POZDRAWIAM CIEBIE I TWOJEGO PRZYJACIELA…

  4. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło!
    Miałam podobną przygodę. Gdy byłam na obozie jeździeckim, trener nie puścił mnie na pierwszy wyjazd w teren, bo – jak twierdził – źle anglezowałam. Przekonywałam, że już jeździłam konno i potrafię anglezować, ale w terenie. Był nieugięty.
    Miałam więc uczyć się pod okiem trenerki. Wzięłyśmy konia, który został w obozie (też ogrom). Wsiadłam na niego, a trenerka wzięła go na lonżę i wio.
    A tu rodeo. Nie wyleciałam z siodła tylko dlatego, że tym siodłem była akurat głęboka kulbaka…
    Trenerka sama dosiadła rumaka, a on przewiózł ją po ujeżdżalni jakby nigdy nic. I wychodziło na to, że faktycznie nie umiem jeździć…
    Co się okazało? Koń nie trawił lonży. Nie wydało się to wcześniej, bo wcześniej nie bywał on na ujeżdżalni, jeździł tylko w teren.
    Następnym razem mnie zabrali 🙂

      • Bo się pozbierał ,co było a nie jest – nie pisze się w rejestr. A ja nie „zazdraszczam” tylko gratuluję postawnego jeźdźca na tym wierzchowcu.Mam nadzieję,że jeździec mniej narowisty. Wzmacniam życzliwe spojrzenie w Jego kierunku /okraszone uśmiechem/.

    • To był naprawdę
      mocny akcent w moim życiu.
      Aga miała oko i silny nerw gdy je robiła,
      mi aparat niemal wypadł z ręki.
      Jeszcze raz powiem Ci urodzinowo BĄDŹ…!!!

  5. Nie znam człowieka, ale życzę jedynie łagodnych przejażdżek wśród listowia i powrotu do doskonałej formy; a ponieważ mam słabość do zwierzyny, tej nie ujarzmionej, poklepuję ją łagodnie, choć tylko wirtualnie:)

    • Dziękuję w imieniu swoim i jeźdźca.
      Jamał jest trudnym koniem, ktoś go kiedyś
      bardzo źle traktował, stąd ta jego nieufność
      w stosunku do ludzi i narowistość.
      Choć bardzo długo był oswajany na nowo,
      dawna trauma w nim pozostała niestety…

      • Rok temu uratowaliśmy konika Wojtka przed rzeźnią, zrobiłam taką burzę, że wystarczyło kasy na dwa, to było piękne pospolite ruszenie:));biedaczysko było tak zamęczone…szkoda słów. Dzięki za odwiedziny „u mnie”:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s