Leśmian

.

images

* * *

O ZMIERZCHU

Słońce zgasło. O, jakże zwinne są i młode
Zmierzchy czerwca, nim w północ głuchą się przesilą!
Po wargach twoich dłonią, kształt czującą, wiodę,
Jak po koralach, morzu wydartych przed chwilą…

Spleć stopy, przymknij oczy – i nazwij to cudem,
Żeśmy razem, dalecy od dziennego znoju!
Jakże łatwo zwiać szczęście, z takim oto trudem
Rozniecone w ciemnościach twojego pokoju!

Łatwiej, niż rozpleść złotą warkocza zawiłość,
Niepojętą dla zmierzchów, co zgadnąć nie mogą,
Czemu te słowa: cisza i wieczór i miłość –
Napełniają mi serce zabobonną trwogą?…

Czemu ciebie. poległą snem na mej rozpaczy,
Pieszczę tak. jakby w szczęścia przepychu dostatnim
Każdy mój pocałunek miał być już – ostatnim…
Słońce zgasło… O, błagam, nie całuj inaczej !…

* * *

Tak mnie dzisiaj naszło na Leśmiana.
Mam wielu ulubionych „szkolnych poetów”.
Gałczyński, Pawlikowska – Jasnorzewska,
Poświatowska, Baczyński, Staff…
Wśród wierszy tych poetów mam swoje
ukochane perełki. Należą do nich te dwie,
które umieściłam w poście.
Mają one dla mnie szczególne znaczenie.

Dwa lata temu znalazłam klip,
do którego bardzo często do wracam.
Wprawdzie nasączony jest smutkiem,
ale zakończony uśmiechem.

Ciekawa jestem, który z polskich poetów
poznanych właśnie w szkole
zapadł Wam najbardziej w sercu…
A może macie swój ulubiony wiersz,
chętnie posłucham…

.

Reklamy

18 responses to “Leśmian

  1. Violuś, Kanon podany przez Ciebie i mój jest… dorzuciłabym ks.J. Twardowskiego, to taki prywatny sentyment… A z Leśmiana? Proszę bardzo:

  2. Ja pamiętam ten wiersz:))

    „Kowal” Leopold Staff
    Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
    Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
    Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
    I ciskam ja na twarde, stalowe kowadło.

    Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze,
    Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne,
    Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
    Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.

    Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota żelazem;
    Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne:
    W pył cie rozbiją pięści mej gromy potworne!

    Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
    Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
    Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.

    • Też pamiętam te strofy.
      A to mój ulubiony fragment SKARBU Staffa:

      Bo cóż wiemy..? Co nam pewne..? Co wiadome
      jest komukolwiek..? Kwiaty żyją a nie wiedzą,
      gospoda gości twarze sobie nieznajome
      bezimienni wędrowcy przechodzą Twą miedzą.
      Czy rozumiesz swe imię..? Wicher liśćmi miota,
      czyś je liczył, to także są słowa i znaki..?
      A wiesz skąd ciągną chmury, dokąd lecą ptaki,
      skąd nam przychodzi miłość i wiatr i tęsknota..?
      Po co żyjesz i czemu umrzesz..? Czemu dzieci
      boją się nocy, czemu smutny samotności pragnie
      a obłąkaniec w deszcz i zawiej leci
      i w gorzkich łzach się śmieje a płacze w radości..?
      Cóż wie studnia o źródle skąd swe wody bierze,
      cóż wie ziarenko piasku o wielkiej pustyni..?
      Cóż wie drzewko o lesie albo jabłko w skrzyni o sadzie..?
      Cóż o skrzydeł orlich pierzu, wie perła na morskim dnie..?
      Czy wczoraj wie o jutrze..? Cóż wiesz o swoich
      zmarłych dzieciach..? Sny są krótsze niż echo śmiechu.
      Czemu ich nie chcesz pamiętać..?

  3. Słowa-zawsze coś znaczą
    często pieszczą
    czasem napawają rozpaczą . . .
    Biedni ci którzy słów skąpią
    nędzni ci którzy je na wiatr rzucają .
    Wielcy ci których słowa coś znaczą .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s