Sercem rysowani…

ja.

Myślę, że każda rzecz, każde zdarzenie,
które nas dotyka ma swój określony cel i sens.

Choć może z początku nie podoba nam się to, 
co nas spotyka, z czasem dziękujemy losowi,
że skierował nasze kroki w tym a nie innym kierunku.

Tak było właśnie ze mną.

Pod koniec lata padł mi komputer,
Początkowo bardzo mnie to drażniło, bo cóż począć
z wieczorami, weekendami, które spędzałam serfując
po oceanach NieRzeczywistości ale potem…
.
Potem pojawiła się ta nagła potrzeba…
Zatęskniłam za długopisem w dłoni i blokiem rysunkowym.
Pomyślałam też, że jeśli chciałabym latem zorganizować
wystawę swoich prac, to tak naprawdę nie mam czego
na niej pokazać. Większość swoich rysunków sprzedałam
albo podarowałam. Potrzeba była coraz silniejsza, jesienne
wieczory coraz dłuższe… więc wypełniłam je kropeczkami.
.

Nazwałam ten post ” Sercem rysowani”,
bo… po prostu, tak było, tak jest…
gdy myślę o postaciach z moich rysunków.

.

Bo… gusław 🙂

boWisłok

Wisłok Mój zięć Jacek

jacek Marzenka i Szamanka

m2Marcelek

marcelLwy narysowane dla mojego serdecznego kumpla Andrzeja

lwy

.