Sercem rysowani…

ja.

Myślę, że każda rzecz, każde zdarzenie,
które nas dotyka ma swój określony cel i sens.

Choć może z początku nie podoba nam się to, 
co nas spotyka, z czasem dziękujemy losowi,
że skierował nasze kroki w tym a nie innym kierunku.

Tak było właśnie ze mną.

Pod koniec lata padł mi komputer,
Początkowo bardzo mnie to drażniło, bo cóż począć
z wieczorami, weekendami, które spędzałam serfując
po oceanach NieRzeczywistości ale potem…
.
Potem pojawiła się ta nagła potrzeba…
Zatęskniłam za długopisem w dłoni i blokiem rysunkowym.
Pomyślałam też, że jeśli chciałabym latem zorganizować
wystawę swoich prac, to tak naprawdę nie mam czego
na niej pokazać. Większość swoich rysunków sprzedałam
albo podarowałam. Potrzeba była coraz silniejsza, jesienne
wieczory coraz dłuższe… więc wypełniłam je kropeczkami.
.

Nazwałam ten post ” Sercem rysowani”,
bo… po prostu, tak było, tak jest…
gdy myślę o postaciach z moich rysunków.

.

Bo… gusław 🙂

boWisłok

Wisłok Mój zięć Jacek

jacek Marzenka i Szamanka

m2Marcelek

marcelLwy narysowane dla mojego serdecznego kumpla Andrzeja

lwy

.

Reklamy

26 responses to “Sercem rysowani…

  1. Ludzie, którzy tracą czas czekając,
    aż zaistnieją najbardziej sprzyjające warunki,
    nigdy nic nie zdziałają.
    Najlepszy czas na działanie jest teraz!
    Ciesze sie ze znowu wrocilas do swojej pasji
    i chcesz podzielic sie nią z innymi…
    Twoje rysunki sa piekne!!! Buziaczki…

  2. Noo! Najwyższy czas dziewczyno ,że wyrwałaś się z jakiegoś dziwnego „sanatorium ” pod lebiodą > piszę złośliwie ale odetchnęłam z ulgą ,że jesteś !
    O rysunkach nic nie mówię bo już dawno powiedziałam ,że masz rękę równie genialną , jak serce .
    Ale portrecik Bo ? Hm , pewnie nie dorozumiałam informacji między wierszami z minionego roku .

    • „Sanatorium pod lebiodą”…
      uwielbiam te Twoje określenia
      i nawet lekka złośliwość mi
      w tym nie przeszkadza 😉
      A co do kwestii,,, pomiędzy wierszami,
      to ja sama tego nie rozumiem.
      Mój przyjaciel, kiwając głową
      z politowaniem / tak to odczytałam/,
      określił ten stan rzeczy
      słowami ” dwoje na huśtawce” 😉

    • Przyznam Ci się Smoczku,
      że ten pierwszy rysunek, autoportret,
      w zamyśle miał wyglądać
      zupełnie inaczej ale ręce
      i umysł były oporne moim zamiarom.
      Najdziwniejsze jest to,
      że nie patrząc na żadną fotografię
      narysowałam siebie sprzed jakiś 40 lat.
      Chciałam się odmłodzić..?
      A może wrócić choć na chwilę
      do czasów kiedy się miało
      te 18 lat..? Sama nie wiem… 😉

      • ja myślę Violu,że udało Ci się wspaniale…odzwierciedliłaś te młdzieńcze wspomnienia,tęsknoty…ja to widzę…
        a te lwy…tak wielkie ciepło bije z tego rysunku…ehhhhh

  3. I ja już jakiś czas temu doszłam do podobnego wniosku co ty Viola że wszystko co nas spotyka czemuś służy.
    Podobaja mi się lwy!
    pozdrawiam i muszę ci powiedziec że kiedys miałam na ciebie nerw ze sie nie odzywałaś.

    • I będę pisać Aniu,
      może nie tak często jak kiedyś,
      muszę jakoś podzielić ten czas
      między pracę, pasje, życie, miłość…
      Nie jest to łatwe ale pocieszam się,
      że już niedługo emerytura. 😉

  4. Zazroszę Ci. U mnie leży tyle niedokończonych robótek, tyle projektów „dzieł” w trekcie. A internet, komputer ciągnie, chociaż w nim jest tyle inspiracji, to nie można oderwać się do swojej pracy… Na mnie trzeba takiej siły, jak Twoja, nagłej i długiej :). A jakie piękne prace powstają :). Zazdraszczam 😉

    • Przyjdzie czas… dokończysz.
      Tak było ze mną.
      Długo nie mogłam się zebrać,
      jakbym straciła serce do tego.
      A Ono się w końcu upomniało
      i sprawiło, że trudno mi sobie
      wyobrazić wieczór bez ołówka. 😉

  5. Masz wielki talent więc rysuj kiedy tylko znajdziesz okazję i natchnienie do rysowania. Podobają mi się wszystkie twoje prace. Pozdrawiam 🙂

    • Poprawię się Wizjo
      i postaram się częściej bywać.
      Słowo!!! 😉
      Ostatnio Życie wciąż zawraca mi głowę,
      Choćby dzisiaj, zaplanowałam,
      że naskrobię coś na blogu
      a tu Urden wyciągnął mnie
      na koncert Perfect-u.
      Właśnie wróciłam do domu
      i wciąż nucę pod nosem:
      „… W korowodzie zmysłów
      możemy trwać niepokonani,
      nim się ogień w nas wypali… ”

      Ech… Było fantastycznie!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s