Tam… gdzie wszystko jedno.

IMG_1954

.

” Niepojętą porą, brzegiem jawy gubiąc nogi
ruszam w taniec z moim cieniem,
cieniem – mężem mym ubogim.
Już daleko cudze sprawy, płacze, śmiechy i gadanie,
już wiruję coraz prędzej,
nie wiem co się jeszcze stanie, co się jeszcze stanie.

Z dzbanem czerwonego wina
chciwie w niebywały ogród biegnę,
tańcząc mój szalony taniec
z dzikim wiatrem tam, gdzie wszystko jedno.
Tam gdzie wszystko jedno.

Ech pijana, ech rumiana w jakieś chusty zaplątana
już nie słucham ale płynę
już niechybnie ginę…
Już ostatni warkocz wiążę,  jeszcze się obejrzeć zdążę
ale stąd już nic nie widzę.
Moich pieśni się nie wstydzę, pieśni się nie wstydzę.

Już w ogrodzie włosy w chłodzie i w wariackim tym rozgwarze,
jednak też nie jestem sama…
Czyjeś myśli, czyjeś twarze
Głośno krzycząc ja cierpliwie wstążką lasu oczy wiążę.
Już nie płaczę i nie myślę też o tobie…
Już nie zdążę,  już nie zdążę.

Z dzbanem czerwonego wina
chciwie w niebywały ogród biegnę,
tańcząc mój szalony taniec
z dzikim wiatrem tam, gdzie wszystko jedno.
Tam, gdzie wszystko jedno.

A ty…  ty pobiegniesz ze mną
po warkoczach z wiotkich traw splecionych,
tańcząc nasz szalony taniec…
Ty, mój wieczny cień i ja twoja żona.
I ja twoja…”

słowa i muzyka: Ola Kiełb

.

Reklamy

Ech, nutki moje…

Znalezione w necie

10690239-rock-girl-z-gitara-na-wsi-zdjecia-w-starym-stylu-obrazu

.

Wróciłam…
do poezji śpiewanej.
Gitara ucieszyła się,
że znów może wziąć sprawy
w swoje struny
i zabrzmieć nowymi nutkami.

.

Więc uczymy się obie tego,
co poniżej…

 
* * *

CHWILE: W.Broniewski

 
Ręce skrzyżuję, głowę pochylę,
w dawność popłyną myśli i chwile.
Jesień wichurą w szyby zapłacze,
dawne, stracone znowu zobaczę.
.
Oczy zasłonię ciężką powieką.
indzie…  inaczej… dawno… daleko.
Wróci tęsknota, wróci niepokój,
kroki znajome przejdą przez pokój.
.
Znowu zapłonie w oczach i słowach,
światło ukryte w palcach różowych.
Nocą w ogrodzie kwiaty się ockną,
duszne zapachy wpłynął przez okno.
.
Oczom bezsennym znów się odsłonią
piersi jak blade kwiaty tytoniu.
Nocą wilgotną sennie, srebrzyście
miesiąc obłędny zajrzy przez liście.
.
Sny niespokojne, sny niepojęte,
kwiaty uwiędłe, okno zamknięte.
Liryko rzewna śpiewasz i nocą
czarne, dalekie skrzydła łopocą.

.

.

JA TONĘ: Czerwony Tulipan

Ja tonę,
w twoich oczach tonę,
w jeziorach z turkusów i szkła.
Pod rzęs twych balkonem
wciąż tonę i tonę, lecz nigdy
nie widzę w nich dna.
Chcę tonąć,
w oczach twych utonąć,
jak grosz, który w wodę mi wpadł.
W tę łzę nazbyt słoną, zanurzyć się , tonąć,
ty tylko w oczy mi patrz.

Nie odwracaj oczu i wzrokiem nie uciekaj,
daj mi wreszcie poczuć, że to nie jest gra.
Czasu tego szkoda on brzegi rwie jak rzeka,
żebym mogła doczekać daj mi znak.

Ja ginę,
jak zapałki płomień,
zdmuchnięty dla hecy od tak.
Nadziei, rzuć mi linię nie widzisz, że ginę,
chcę tonąć -lecz nigdy nie tak.
Jam marzę,
o tym tylko marzę,
by w oczach twych znaleźć swój port.
Ja marzę jak wszyscy, samotni żeglarze,
gdy wir ich porywa na dno.

Nie odwracaj oczu i wzrokiem nie uciekaj,
daj mi wreszcie poczuć, że to nie jest gra.
Czasu tego szkoda, on brzegi rwie jak rzeka,
żebym mogła doczekać daj mi znak.
Bo tonę…

.

Guaranteed

Kwiecień nad Wierchomlą

541888_588237051194860_1088161029_n

.

Ostatnio wróciłam do starego motta swojego bloga,
tak mi jakoś, teraz bardziej pasuje.
Co nie znaczy, że przestałam szukać między wierszami,
wciąż szukam i nie tylko pomiędzy nimi.
Czasem znajduję nutkę, bliską memu sercu.
Zdarza się, że ktoś napisze strofy, które są odbiciem 
moich myśli… I to jest piękne, ta świadomość,
że na świecie są te pokrewne, podobnie myślące dusze
… a mi po prostu tylko zbrakło słów…
.

Tę piosenkę dedykuję Bo…
który jest wędrowcem tak jak i ja. 😉

* * *

Na klęczkach nie ma mowy o byciu wolnym.
Podnosząc pustą filiżankę proszę cicho,
by wszystkie moje miejsca przeznaczenia zaakceptowały
to jedno miejsce i cel przeznaczenia którym ja jestem,
tak bym mogła oddychać…

Kręgi się rozszerzają i połykają ludzi w całości.
Przez połowę swojego życia mówią dobranoc żonom,
których nigdy nie będą znać.
Mam umysł pełny pytań i nauczyciela w mojej duszy
i tak to leci…

Nie zbliżaj się, bo będę musiała odejść.
Miejsca które, mnie przyciągają, są jak trzymająca mnie grawitacja,
gdyby kiedykolwiek istniał ktoś, kto zatrzymałby mnie
w domu, to byłbyś Ty…

Wszyscy których napotykam żyją w klatkach które sobie kupili,
myślą o mnie i o mojej wędrówce
ale ja nigdy nie byłam taka, jak myśleli.
Mam swoje oburzenie ale jestem czysta we wszystkich
moich myślach, jestem żywa.

Mam wiatr we włosach, czuję się częścią każdego miejsca.
Podstawą mojego istnienia jest droga, która zniknęła.
Późną nocą słyszę drzewa, śpiewają ze zmarłymi w górze…

Zostaw to mnie, bo znajduję drogę życia.
Uważaj mnie za satelitę na zawsze orbitującą.
Poznałam wszystkie reguły ale reguły nie poznały mnie,
to gwarantowane…

tłumaczenie: tekstowo

.

Cristallo

* * *

To był początek. Piękny czas poznawania.
Rozmawialiśmy wtedy o muzyce.
Poszedłeś do mnie z płytą w dłoniach mówiąc:
– Posłuchaj, to głos, który mnie fascynuje
Kiedy usłyszałam pierwsze takty, zdumienie
niemal odjęło mi mowę.
– Aria Nadira z Poławiaczy Pereł, moja ukochana aria.
– Twoja też..? A wiesz kto ją śpiewa..?
Potrząsnęłam przecząco głową.
– Paulos Raptis.

Piękny, kryształowy głos wypełniał przestrzeń pokoju
a każda z nut odbijała się echem w mojej duszy,
poruszała najczulsze jej struny.

– To najpiękniejsze wykonanie, jakie dotąd słyszalam.

 * * *

Minęło lato… potem jesień…
I czasem, pomiędzy dniem a snem, przychodzi taka chwila,
w której sięgamy po nasz muzyczny balsam dla duszy.

A potem siedzimy…
W blasku świec… blisko siebie…  pieśnią oczarowani…
a świat za oknami śniegiem  prószy… i prószy….

 * * *

Niestety, nie udało mi się znaleźć w necie „Arii Nadira” w Jego wykonaniu.
Poniżej artykuł Wacława Panka  „Paulos Raptis – głos szczerozłoty”

http://maestro.net.pl/document/ksiazki/Panek_Raptis.pdf

 

With you and me

.

Jakże często wędrując po blogach
trafiam na Wasze ulubione utwory,
czy zespoły z czasów młodości.
Tak chętnie do nich wracamy,
i cieszymy się, jeśli pośród nich
znajdujemy wspólne brzmienia i rytm.
Czasem inspiruje nas jakiś post,
tak jak mnie parę dni temu u Moon,
Krakowianki, czy niedawno u Angie,
I wtedy powraca nuta niezapomniana
i odbija się echem w mych ustach.

” With you and me
Take me to the magic of the moment.
On a glory nigh
Where the children of tomorrow dream away.
In the wind of change …”

– Zaraz, zaraz… co to jest..?
Zastanawiam się chwilę, a potem palce
automatycznie wystukują na klawiaturze
S  K  O  R  P  I  O  N  S
Teraz siedzę sobie w wygodny fotelu
i słucham… słucham… słucham…

.

.

.

Siesta

.

Po raz drugi Moon stała się inspiracją do napisania
następnego posta. Po prostu w jednym z komentarzy
wspomniała o czymś. co miało duży wpływ na moją,
że tak powiem, edukację muzyczną… i nie tylko.

Wystarczyło jedno słowo SIESTA, by wróciły echa
wieczorów i nocy spędzonych z moją ulubioną
Radiową Trójką, stacją której słucham od zawsze
i której  jestem ogromną fanką.
Kto jest takim “dinozaurem” jak ja, doskonale pamięta
ILUSTROWANY TYGODNIK ROZRYWKI, który potem
zmienił się w ILUSTROWANY MAGAZYN AUTORÓW,
pamięta też ALE KINO, RODZINĘ POSZEPSZYŃSKICH,
czy KOCHAM PANA PANIE SUŁKU.

Trójka… to niezapomniane koncerty, w których
mogłam uczestniczyć, to wspaniałe audycje muzyczne
Marka Niedźwiedzkiego, takie jak  LISTA PRZEBOJÓW,
CHILLOUT CAFE, czy moje ulubione SMOOTH JAZZ CAFE,
to BIELSZY ODCIEŃ BLUESA, MANNIAK PO CIEMKU,
TRZECIA STRONA KSIĘŻYCA i wspomniana już SIESTA. 

Zawsze miałam wrażenie, że ludzie, którzy ją tworzą,
robią to z ogromną pasją i radością.
Krystyna Czubówna, Grażyna Dobroń, Wojciech Mann,
Marek Niedźwiedzki, Piotr Baron, Marcin Kydryński…
i wiele innych osobowości, których nie sposób zapomnieć.

Nocą, po zmęczonym dniu, opatulona kocem i ciepłym
światłem  lampki śmiałam się razem z nią i wzruszałam.
Niejedną kawę wypiłam, by dotrwać do DOBRANOCKI,
w której mogłam usłyszeć głos Grażynki Dobroń.
Ona i jej goście sprawiali, że czułam się mniej samotna.
Była to dla mnie odskocznia od dnia codziennego,
jakże inna niż ta dzisiejsza, zdominowana przez telewizję.
Jakaś taka… bardziej intymna.

Trójka… moja mała perełka pośród medialnej komercji.

.

Andrzej

.

Wszyscy albo się wakacjują albo wracają z różnych
zakątków kraju i zagranicy… Jeśli chodzi o mnie,
to mini wakacje dopiero przede mną. Wieczorami po pracy
umilam sobie czas wyszukiwaniem muzy albo powrotem
do starych ulubionych wykonawców piosenek czy skeczy.
Jednym z moich ulubieńców jest Andrzej Poniedzielski
poeta, autor tekstów, piosenek, humorysta, twórca scenariuszy.
Lubię go za jego zabarwione czarnym humorem teksty,
za mądre i piękne piosenki, które pisał dla swojej żony
Elżbiety Adamiak i wielu innych znanych piosenkarzy.

Miałam okazję kiedyś spotkać go osobiście a nawet chwilę
porozmawiać podczas jednego z koncertów J.Kaczmarskiego.

Powyżej mój ulubiony skecz a poniżej wiersz i piosenka.

* * *

Życie…
sposób na zbieranie zdziwień
kończy się dość jednak nieszczęśliwie,
bo śmiercią.
I choć tyle miewa znaczeń,
nie słyszałem, by skończyło się inaczej.
Żyj…
jakiś sens przy tym miej,
bowiem żyć… samo żyć
nie wystarczy za sens.
Miej nadzieję na szczęście
powiedzmy od września.
Miej nadzieję… i na tym poprzestań.

             Andrzej Poniedzielski

.

Urodzeni po wojnie