Werbena

.

1

.

 Ulica Werbeny… tam będziemy na panią czekać.

Taką wiadomość otrzymałam parę dni temu. 

Oczywiście, od razu sięgnęłam do wirtualnej encyklopedii

aby dowiedzieć się, co dokładnie się skrywa pod słowem

Werbena. Okazało się, że jest to piękna, pachnąca rośliną

dwuletnia o leczniczych właściwościach.

Według legend miała też odstraszać uroki i spełniać marzenia.

Uważana była również za afrodyzjak, który miał zatrzymać

miłość ukochanej osoby.

.

3

.

 ” W starożytnym Egipcie nazywana była „łzami Isis”.
Celtyccy kapłani (druidzi) prawdopodobnie używali
jej w trakcie obrzędów na terytorium starożytnej Anglii.
W początkach ery chrześcijańskiej, legenda ludowa głosiła,
że werbeny pospolitej użyto żeby zatamować krwawienie
z ran Jezusa po zdjęciu z krzyża: stąd wzięła początek
nazwa „święte zioło”. Chińskie legendy nazywają ją
„Zębem Smoka” odnosząc się do siły, która w niej drzemie…”
(Traditional and wild)

.

2.

Ulica Werbeny…

Hmm… może to dobry znak…

.

.

Gdzieś w powstaniu… wspomnienie.

powstaniec1foto: viola małecka

* * *

Dziś jest rocznica Powstania Warszawskiego.
Nie chcę oceniać, czy warto było czy nie…
Rok temu umieściłam na blogu post
i teraz czytając go stwierdziłam, że nic nie mogę
dodać ani ująć do tego co napisałam.
Ale pragnę go przypomnieć… dla nich…

* * *

Niedługo pojawią się na ulicach Warszawy
Wolnym krokiem przemierzać będą
wąski uliczki Starówki. Poznam ich po
biało-czerwonych wstążeczkach wpiętych
w klapy garniturów i damskich żakietów.
Powstańcy warszawscy, z dumą niosący
przeszłość na przygarbionych ramionach.
Coraz ich mniej każdego roku…
A ja patrząc w ich twarze, pośród sieci
zmarszczek odnajdę młodego chłopaka
z karabinem walczącego na barykadach,
zobaczę sanitariuszkę opatrującą
pod ostrzałem kul rannego powstańca
i dziecko, które miast w czułe ramiona
matki, wtula się w zimne objęcia śmierci.

Powstańcy warszawscy, z ogromnym
szacunkiem chylę przed wami czoła.

Viola Małecka

* * *

Pośród wierszy napisanych przez Bo
znalazłam piękne i poruszające strofy
o małym warszawskim powstańcu...

GDZIEŚ W POWSTANIU

Gdy do niego podchodził
serce jeszcze biło,
usta chciały coś mówić…
sił już nie starczyło

i tylko łzy ogromne
i jak skarga ciężkie
i oczy spod hełmu,
tak jeszcze dziecięce.
 
Lat dziewięć mu było
gdy padał przy murze,
rzucił się do przodu
w za dużym mundurze.
 
Widać śmierci chciał uciec
ale otuliła
całunem wszechwiecznym.
 
Piąstkę małą zacisnął
w jego wielkiej dłoni,
jakby chciał go prosić
– stary nie zapomnij.

Bogusław Marszałek

.