Crazy

 

 

 ZAKOCHANIE…
„Stan związania emocjonalnego z drugą osobą.
Charakteryzuje się obsesyjnymi myślami
o tej osobie, pragnieniem przebywania z nią.
W przypadku niedostępności obiektu miłości
osoba zakochana cierpi.”

Zakochany i wariat, to jedno- mówiła mi moja babcia.

Niemal każdy z nas zna takie uczucie, pamięta stany
z nim związane: pocenie się dłoni, zamglony wzrok.
przyśpieszone bicie serca, miękkość nóg, trzepot motyli,
irracjonalne zachowania, czasem intelektualny spadek
o kilkanaście a nawet kilkadziesiąt punktów w ilorazie…

Wiele razy ja sama widząc obiekt swych westchnień
zapominałam jak się składa najprostsze zdania
a każde słowo, które zdołałam wreszcie wypowiedzieć
bez zająknięcia, wydawało się totalnym infantylizmem.

Nikt nie zna godziny w której to się przydarzy,
czasem wystarczy jedno spojrzenie, zapach, dotyk…
i już wiesz,  jesteś pewna, że nikt inny… tylko ON…
Nagle świat zewnętrzny przestaje Cię obchodzić,
a głos rozsądku, to ostatni głos który chcesz usłyszeć,

i żaden inny człowiek nie jest już tak ważny
i jeśli tylko Cię o to poprosi, to powędrujesz z nim
na koniec świata nie oglądając się za siebie…

– Zakochany i wariat, to jedno- mówiła mi  moja babcia.

 

Reklamy

Ogrody wyobraźni

 

Wczoraj po pracy zabrałam się za porządki
ot, cotygodniowe piątkowe sprzątanie.
Półki z książkami zostawiam na zakończenie.
Dlaczego..? Bo to swoistego rodzaju rytuał:

Wyciągam książkę, dłonią strzepuję  pył,
i pewnie się uśmiechniecie… wącham wnętrze.
Lubię ten zapach, pomieszanie farby drukarskiej
z zapachem papieru i szczyptą używalności,
zależną od lat i ilości czytelników.

Opowieści mojego dzieciństwa,
znacie je przecież doskonale:
Mały książę, Piotruś Pan, Polianna,
Czarnoksiężnik z Krainy Oz, Pippi,
Dzieci z Bullerbyn,  Mała księżniczka,
Tajemniczy ogród i jego niezwykli bohaterowie.
Cudowna podróż… czytana jednym tchem.
Potem Tomki w przeróżnych krainach,
i rudowłosa Ania z Zielonego Wzgórza…

Wciąż do nich wracam… często tylko po to,
by przeczytać jakiś ulubiony fragment,
Bywa też, że zapominam o „bożym świecie”
i zmieniam się w Anie, Dorotkę, Gerdę, Sarę
Nilsa czy Księżniczkę na ziarnku grochu…

Czasem… dopiero świt przywraca mi moją dorosłą postać…

 

Twarze

.

Moja Droga Przyjaciółko,
jak dobrze było Cię spotkać po latach.
Czas i odległość przestają być istotne
gdy więzi są budowane przez życie całe.

Kiedy to dokładnie było..? Zapomniałam…
Ale zachowałam w pamięci tamtą rozmowę,
serdeczny Twój śmiech, który jej towarzyszył
i sposób w jaki trzymałaś filiżankę herbaty,
tak inaczej… obiema dłońmi,  jakbyś chciała
przekazać całe jej ciepło do krwioobiegu.
ciepło, które tak było potrzebne Twemu sercu.

Przyglądałam się Tobie, może zbyt intensywnie
ale chciałam wtedy zapamiętać każdy szczegół,
każdy gest i słowo tamtej naszej rozmowy…

Taki właśnie Twój obraz maluję myślą
w chwilach tęsknoty, smutku, radości
czy skargi, gdy los dotknie boleśnie…
Rozmawiam z Tobą, czasem proszę o radę
i pomimo odległości, czuję Twą obecność
niemal namacalnie i będę czuła zawsze
w tym i też innym wymiarze czasu…

Moja Droga Przyjaciółko,
Serdeczny Przyjacielu, Wszyscy Bliscy Moi…
Dziękuję Ci losie, że w każdej chwili
mogę spojrzeć w ich twarze… przywołać minione.
To nic trudnego… wystarczy przymknąć oczy.

* * *
Czy w trwaniu
czy to we wrzątku zdarzeń
twarze, twarze
wciąż widzę wasze twarze
płyną tu gdzieś z głębi wspomnień
z otchłani snu
idą nocą do mnie

Wśród marzeń
rozwianych, jak miraże
twarze, twarze
zawsze życzliwe twarze
czyjaś dłoń i ciepłe słowo:
trzymaj pion !
my jesteśmy z tobą !

Słońca duszy
te oczy jak witraże
twarze, twarze
co płoną jak lichtarze
w mroczny czas, serc drogowskazy
ja wśród was –
twarz pośród innych twarzy

.