Koncert

 

 

Niedziela…
Warszawskie Łazienki skąpane w czerwieni.
Jesień na dobre rozgościła się w parku.
Niespiesznie brodzę wśród kolorowych liści,
zatrzymując się czasem, by popatrzeć na
biegające pomiędzy ławkami rude wiewiórki,

Powoli zmierzam w kierunku Pałacu na Wodzie,
już niedługo rozpocznie się koncert fortepianowy.
Dzisiaj usłyszę nokturny Chopina w wykonaniu
znakomitej, japońskiej pianistki Rinko Kobayashi.

* * *

Sala balowa, artystka podchodzi do fortepianu,
chwila zadumy i płyną nuty aż po kandelabry.
Jako pierwszy Nokturn cis-moll… mój ulubiony,
z pieśnią Życzenie wpiętą pomiędzy takty.
Spoglądam w okno…  liść złoty wiatrem dotknięty
wolno opada ku ziemi… Jaka piękna ta jesień…

 

Skarb

 

Poezja… któż nie był pod jej wpływem
choć przez krótki okres życia..? Ja  jestem wciąż.
Kiedyś, szukając wiersza na konkurs recytatorskich
zajrzałam do „Skarbu” Leopolda Staffa i znalazłam
fragment, który zachowałam na zawsze w swej pamięci.
Stał się moim mottem, dewizą, punktem odniesienia.
czymś, co uczyło mnie dystansu do tego świata.
Wracam do tych słów często, najczęściej wtedy, gdy
nie znajduję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Bo cóż wiemy..? Co nam pewne..? Co wiadome
jest komukolwiek..? Kwiaty żyją a nie wiedzą,
gospoda gości twarze sobie nieznajome
bezimienni wędrowcy przechodzą Twą miedzą.
Czy rozumiesz swe imię..? Wicher liśćmi miota,
czyś je liczył, to także są słowa i znaki..?
A wiesz skąd ciągną chmury, dokąd lecą ptaki,
skąd nam przychodzi miłość i wiatr i tęsknota..?
Po co żyjesz i czemu umrzesz..? Czemu dzieci
boją się nocy, czemu smutny samotności pragnie
 a obłąkaniec w deszcz i zawiej leci
i w gorzkich łzach się śmieje a płacze w radości..?
Cóż wie studnia o źródle skąd swe wody bierze,
cóż wie ziarenko piasku o wielkiej pustyni..?
Cóż wie drzewko o lesie albo jabłko w skrzyni o sadzie..?
Cóż o skrzydeł orlich pierzu, wie perła na morskim dnie..?
Czy wczoraj wie o jutrze..? Cóż wiesz o swoich
zmarłych dzieciach..? Sny są krótsze niż echo śmiechu.
Czemu ich nie chcesz pamiętać..? 

Są pytania na które nie ma odpowiedzi, nie znalazł ich Staff,
nie znalazłam ja…  i nie znajdzie ich pewnie nikt po mnie.

A poniżej poezja śpiewana… wiersz ozdobiony muzyką…
liryczna  nutka… taka maleńka kropka nad i…

 

Sen

 

Zobaczyłam go
na końcu korytarza
Stał w półmroku
Uśmiechnął się
i zrobił kilka kroków
w moją stronę

Nagle z góry
spłynęło ostre światło,
z sekundy na sekundę
coraz  jaskrawsze
Odruchowo
zmrużyłam powieki

Idąc ku niemu powoli
czułam coraz większy
niepokój

Bałam się,
że zobaczy mnie
nazbyt wyraźnie

 

 

Nietykalna

.

Dłonią dotyka czoła,
odgarnia sklejone kosmyki,
jakby to mogło poszerzyć
jej pole widzenia,
przywrócić równowagę.
Coraz trudniej stawiać kroki.
coraz wolniej stopa do stopy.
Jeszcze kilka metrów…
Już niedaleko przystanek.

Osuwa się na ławkę,
przeszklona wiata nie daje
schronienia przed wiatrem.
Jeszcze próbuje niezdarnym
ruchem naciągnąć sweter
na chude, brudne kolana,
ramieniem osłania głowę.

Myśli snuja się wolno,
coraz wolniej…
Tylko chwilę odpocznie.
Jest dobrze… zaczyna działać.
Jest dobrze… i coraz cieplej
a powieki coraz cięższe.
Miasto odpływa… cisza…

Myślę… odeszła
czy ma szansę wrócić
odnaleźć dzień, poczuć ciepło..?

Dzieci dworcowych poczekalni
Dzieci galerii handlowych
Dzieci metra
Dzieci ulicy

Niekochane…

Podróżują…
od stacji Znikąd…  Donikąd.

.

Agnieszka

 

Jest ze mną od wielu lat,
towarzyszy mi w każdej podróży.
AGNIESZKA…
Dzisiaj są jej urodziny,
wybrałam się więc na Saską Kępę.
Zajrzałam do kawiarni w której
kiedyś spotykała się z przyjaciółmi
czy siedząc  przy lampce wina
przyglądała się przechodniom…

Biorę do ręki SENTYMENTY
Przeglądam powoli,  kartka po kartce.

Ta…  najczęściej czytana,
najbardziej poplamiona.
Szare cienie ledwo widoczne,
to ślady łez… Z jakiego powodu..?
Już nie pamiętam…

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Moje prawo to jest pańskie lewo.
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
a ja – rozdarte drzewo…

Ta… wyrwana  gniewem
z nutą żalu i rozczarowania,
cicha skarga cicha wśród
zasuszonych płatków tulipana…

No a jeśli,
jeżeli
nie tak, nie tak, nie to,
no to po co nam było w to gnać,
tamto rwać
iść pod prąd, pod wiatr,
gniazdo wić
niby ptak,
jeżeli ma być nie tak..?

Ta… gdzie zaznaczony
ołówkiem fragment.
Nieustanna nadzieja, że jeszcze…
Mam ją do dziś…

W tę nową miłość
pobiegłabym tak,
jak rusza w drogę
księżyc i ptak,
tę nową miłość
umiałabym wziąć,
tak jak się bierze
rumianki do rąk.
Nie wierzę w to
że prześnił się mój czas,
pozwólcie mi
na jeszcze parę gwiazd…

I jeszcze ta… jedna z ostatnich
z przesłaniem, prośbą.
Zamykam oczy
i powtarzam za Tobą… jak mantrę.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra.
…nie daj mi, Boże, broń Boże, skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa,
póki życie trwa…

 

Lubię ten moment

 

Lubię ten moment,
gdy strudzona drogą
przystaję i wybieram
miejsce odpoczynku.
Zapach trawy, szelesty,
zieloność pode mną
i błękit nade mną.

W niebo zapatrzona,
chmurą zachwycona,
spoglądam na smoki,
kwiaty, jednorożce…
W przedziwne kształty
ubiera je moja wyobraźnia.
Słońce drażni się czasem,
mrużę powieki i obłok
jeszcze piękniejszy…
na kształt marzenia.

Czas zejść z chmur,
powiedział ktoś…
Schodzę, wiem jednak,
że zawsze mogę
unieść głowę ku niebu
na moment…

.